Busko-Zdrój

01 10 2011 r.

sesja popularno-naukowa pt.

Zamkowe spotkanie w Udrowisku – tak!

Spotkanie odbędzie się w zabytkowej auli równie zabytkowego Sanatorium Marconi dnia 1 października od godziny 10.00

Organizator

Sanatorium Marconi, Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach, PTTK oddział w Busku-Zdroju

Program:

- sesja popularno-naukową poświęconą dziedzictwu Buska-Zdroju i jego okolic, na której zaprezentowane zostaną:

Wojciech Legawiec, Zamierzenia i plany wokół uzdrowiska na tle zabytkowego dziedzictwa Busko-Zdroju

Roman Mirowski, Henryk Marconi – architekt;

Dariusz Kalina, Kacper Fodyga z Chęcin – budowniczy buskiego kościoła klasztornego i autor przebudowy dworu w Szańcu;

Zostanie zaprezentowana wystawa grafik Romana Mirowskiego pt. Zamki Polski południowej;

- wspomnienie Franciszki Krasińskiej z koncertem muzyki barokowej (jest to impreza pilotażowa spotkania 2 października w Lisowie).

 

Na stronie internetowej Uzdrowiska czytamy:

Narodowy Instytut Dziedzictwa Oddział Terenowy w Kielcach oraz Zarząd „Uzdrowiska Busko-Zdrój” S.A. mają zaszczyt zaprosić Państwa na „Zamkowe Spotkania w Uzdrowisku”, które odbędą się w dn. 01.10.br /sobota/ od godz. 10.00.

Impreza jest organizowana w ramach obchodów Europejskich Dni Dziedzictwa 2011, które są największym europejskim projektem społecznym i edukacyjnym. To niewątpliwie najważniejsze święto zabytków kultury Starego Kontynentu, którego początki sięgają 1985 roku.


Marconi_rycina500.jpg

Z każdym rokiem imprezy organizowane w ramach EDD zyskują na popularności. W akcji udział biorą wszystkie państwa europejskie a więc i Polska (od 1993r.)
Każdego roku we wrześniu organizatorzy umożliwiają szerokiej publiczności zwiedzanie zabytków i miejsc kultury, przygotowują festyny, jarmarki, imprezy plenerowe, inscenizacje, turnieje rycerskie, wystawy, odczyty naukowe, konkursy, spotkania z twórcami kultury. W tym właśnie okresie obywatele państw uczestniczących mają wyjątkową okazję do zapoznania się z dorobkiem kulturowym regionu, który zamieszkują.
W tym roku inauguracja Europejskich Dni Dziedzictwa miała miejsce 10.09.2011 na Ostrowie Lednickim.

W naszym kraju organizatorzy i koordynatorzy EDD proponują co roku tysiące imprez, cieszących się ogromną popularnością. Statystyki wskazują na uczestnictwo kilkuset tysięcy Polaków.
Wszyscy ludzie mają niepowtarzalną okazję bezpłatnie, pod opieką przewodników zwiedzić niedostępne na co dzień miejsca, poznać bogactwo kulturowe i historię swoich regionów. Ostatnie lata przyniosły w ramach EDD około 5 tys. Różnego rodzaju imprez i blisko milion uczestników.

Europejskie Dni Dziedzictwa dają doskonałą okazję do promocji naszego pięknego regionu. Pozwalają upowszechniać w tak wspaniałej i uroczystej oprawie wśród mieszkańców Buska –Zdroju i całego Ponidzia wiedzę o zabytkach i tradycji.
W programie „Zamkowych Spotkań w Uzdrowisku” w najbliższy sobotni poranek o godz. 10.00, zgromadzeni goście przed Sanatorium „Marconi” będą mieli okazję podziwiać POKAZ TAŃCA DWORSKIEGO w wykonaniu Tancerzy Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej.
Na godz. 10.20 zapraszamy serdecznie do wnętrza wspomnianego obiektu, gdzie w Sali Koncertowej Pan Wojciech Legawiec, Prezes „Uzdrowiska Busko-Zdrój” S.A. wygłosi prelekcję „Zamierzenia i plany wokół uzdrowiska na tle zabytkowego dziedzictwa Buska-Zdroju” Każdy, komu bliskie są losy uzdrowiska, zarówno te w ujęciu historycznym jak i w planach na przyszłość , będzie miał wyjątkową okazję uzupełnić swoją wiedzę w temacie.
Kolejnym punktem programu Europejskich Dni Dziedzictwa w Uzdrowisku będzie wykład Pana Romana Mirowskiego p.t. „Henryk Marconi-architekt” przedstawiający sylwetkę tego znamienitego projektanta włoskiego pochodzenia, twórcy wielu cennych polskich zabytków, w tym sztandarowego buskiego obiektu, czyli Sanatorium „Marconi”.
Następnym tematem sesji popularnonaukowej będzie „Kacper Fadyga z Chęcin-budowniczy buskiego kościoła klasztornego i autor przebudowy dworu w Szańcu”, którego postać i dokonania przybliżył nam wszystkim  Dariusz Kalina.

Fantastycznym dopełnieniem „Zamkowych Spotkań w Uzdrowisku” była wystawa grafik „Zamki Polski Południowej” przygotowana przez Pana Romana Mirowskiego. Ekspozycję będzie można podziwiać w holu głównym Sanatorium „Marconi”, gdzie zgromadzonych zostanie około 30 grafik. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa.

_______

 

CHĘCINY

09 09 2011 r.

KAMIENICA NIEMCZÓWKA

Miejsce spotkania:

KLASZTOR  SS. BERNARDYNEK w CHĘCINACH

Sesja popularno-naukowa pt.

Ikonograficzny przekaz wyposażenia kościoła bernadrynek chęcińskich

Organizator

Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej Gminy Chęciny

Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

 

Program:
Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16.30 w kamienicy Niemczówka przy ulicy Małogoskiej w Chęcinach.
o godzinie 16.30 Edward Traczyński zaprezentuje kwestię zabytków budownictwa drewnianego w Chęcinach
o godzinie 17.05 Dariusz Kalina zaprezentuje budownictwo mieszczańskie XVII wieku w Chęcinach
o godzinie 18.00 zgromadzonych gości zaprosimy do kościoła p.w. Marii Magdaleny na spotkanie panem doktorem Piotrem Rosińskim. Przewidywany czas zakończenia spotkania ok. 19.00.

W drugiej połowie XVI wieku Chęciny były miastem średniej wielkości, w którym liczba ludności szacowana jest do 2100 ludzi. Podobnie jak w większości miast polskich, miasto przeżywało objawy kryzysu – spadła ilość rzemieślników i kupców, zahamowanie produkcji, przy jednoczesnym ogólnym wzroście przestrzeni i zaludnienia osady miejskiej. Część mieszkańców Chęcin zajmowała się wydobyciem i przerobem rud metali, choć obserwować można pewną stagnację w tych gałęziach przemysłu, około 1596 r. czynne były także tutejsze łomy marmuru. Podstawą utrzymania dla większości mieszkańców miasta było rzemiosło i handel, w tym, jak się wydaje, dominował obrót wołami, jak również skórami i mięsem. Ruch ludzi wymuszany był przez przebiegające przez miasto drogi na Śląsk i Morawy. Miasto odwiedzała również okoliczna szlachta, jako, że na zamku funkcjonował ośrodek rozległego powiatu chęcińskiego. W gwarze dnia codziennego słychać było mowę polską, niemiecką, włoską, szkocką, żydowską. Kwitło tu życie duchowe: miejscowa szkoła szczyciła się przyjętymi na Uniwersytet Jagielloński studentami, w mieście z początkiem XVI stulecia tworzył nietuzinkowy malarz, Stanisław Kantorek, który pozostawił z pewnością swoich uczniów w Chęcinach. Przy kościołach chęcińskich działały bractwa. W mieście funkcjonował kościół parafialny p.w. św. Bartłomieja i św. Jadwigi, kolacji monarszej (ok. poł. XIV w.), kościół franciszkanów (ok. poł. XIV w.), stała ruina kaplicy szpitalnej, oraz nowy kościół szpitalny ufundowany przez mieszczan przy ulicy Niemieckiej p.w. św. Marii Magdaleny (1569), zaś na terenie należącym do klasztoru, drewniany kościół p.w. św. Jakuba. W końcu XVI w. kościołów istniejących w mieście było zatem pięć.

Franciszkanin, ojciec Kamil Kantaki wspomina w swoim dziele, że już od 1529 r. w Chęcinach obecne były tercjanki, które miały własny dom w pobliżu klasztoru franciszkańskiego. Był on zapewne drewniany stojący przy obecnej ulicy Floriańskiej. Przyjmowały one młode panny na wychowanie oraz wykonywały roboty do kościołów, swoim życiem, modlitwa i pracą dając przykład pobożnego życia. Panny te nosiły habit szary i znajdowały się pod opieką franciszkanów, a w ich kościele miały swoje oratorium. Zrozumiałe, że pragnęły zamienić to stowarzyszenie we formalny klasztor.

Zadaniu temu sprostała Klara, a właściwie Katarzyna, Gręboszowska, córka Piotra Gręboszowskiego z Gręboszowa h. Nieczuja, która około 1594 r. wraz z wraz z Elżbietą Grabkowską, Teresą Romaszewską żyły wspólnie w chęcińskim zgromadzeniu. Od 1630 r. Klara została przełożoną tego stowarzyszenia, liczącego pierwotnie trzy siostry, a poczynając od roku 1631 r. liczba ich stale wzrastała.

W roku 1632 przełożona ich Klara Gręboszowska wraz ze wspomnianymi pannami: Agnieszką i Salomeą Mirowskimi, Elżbietą Grabowską i Teresą Domaszewską złożyły uroczystą profesję na regułę tercjarek w franciszkańskim kościele. Zakonnicami opiekował się również proboszcz szpitalny Tomasz Gabriel, który wystawił im dom mający charakter klasztorku. Przed rokiem 1639 zapisem testamentowym od zamożne-go mieszczanina chęcińskiego Sebastiana Fodygi, otrzymały kamienicę z ogrodem zwaną Bochińska vel Boxińska, położoną przy Niemieckiej, blisko kościoła szpitalnego p.w. św. Marii Magdaleny….

______

CHĘCINY

10 09 2011 r.

Miejsce spotkania:

Kamienica Niemczówka

Sesja popularno-naukowa pt.

Kamienie milowe na drodze poznawania ukrytej historii

Organizator:

Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej Gminy Chęciny

Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

 

Andrzej Gołembnik wespół z innymi poprowadzi spotkanie w Chęcinach, poświęcone prezentacji dzisiejszych metod badawczych dostępnych Archeologii. Dziękując serdecznie za zgodę na przybycie i wystąpienie, pragnę zaprezentować – jego refleksje na ten temat:
W czasie ostatnich dwudziestu lat archeologia straciła charakter hermetycznej, elitarnej nauki, stając się profesją o szerszym społecznie wymiarze. Stało się tak głównie za sprawą nowych technologii i nowoczesnych sposobów komunikacji. Rozpowszechnienie się technik komputerowych, w tym ogólna dostępność do Internetu zrewolucjonizowały przepływ informacji, zmuszając reprezentantów wielu dyscyplin nauki do zmian warsztatowych, w tym i do zmian stosowanego języka. Jednocześnie rozwinęła się fotografia cyfrowa wraz z programami pozwalającymi na sprawną obróbkę wykonanych zdjęć. Możliwość łączenia ich w formę fotogrametryczną, a następnie w zwymiarowane bryły trójwymiarowe spowodowały pojawienie się nowego sposobu przekazywania informacji. Tym nowym nośnikiem jest  „język obrazu” – skalibrowany, dopracowanych graficznie, aktywny i nasycony treścią obraz. Nowoczesne formy graficzne wyeliminowały opasłe, nudne w swej treści opisy, czyniąc z nauki łatwo dostępne źródło wiedzy. Od tego momentu zadaniem archeologów stało się  wypracowanie nowych zasad prowadzenia prac i czynienia stosownych rejestracji. Oparte są one nie tylko na precyzji prowadzonej eksploracji, ale przede wszystkim na umiejętnych stosowaniu najnowszych zdobyczy techniki. Poza wspomnianymi sposobami wykorzystania możliwości fotografii cyfrowej szansą nowoczesnej archeologii jest dokumentacja wykonywana za pomocą skanera laserowego. To nowa dziedzina rejestracji obrazu, polegająca na zapisywaniu aktywnego obrazu 3D w jego rzeczywistym wymiarze – w skali 1:1. Oznacza to w praktyce zapisanie w pamięci komputera wiernego, dokładnego, trójwymiarowego  obrazu, złożonego z tzw. chmury punktów, czyli milionów punktów, z których każdy ma swoją określoną pozycję geodezyjną. Ostatnie udoskonalenia tego typu sprzętu pozwalają na automatyczne nałożenie na osnowę chmury punktów fotograficznego obrazu dokumentowanych obiektów. Zyskujemy tym samym niemal gotowy, precyzyjny model 3D badanego obiektu – i to bez względu na jego rozmiary. W województwie świętokrzyskim techniki te wykorzystywane są przy pracach konserwatorsko-badawczych prowadzonych na terenie pałacu fortecznego w Krzyżtoporze i na dworze starościańskim w chęcińskim Podzamczu. Opracowywane są tam unikatowe technologie, pozwalające na łączeniu wielu technik i uzupełniające wykonywane rejestracje w formie aktywnych baz danych, tworzących uniwersalne środowisko archiwizujące wyniki badań – GIS (System informacji przestrzennej). Zamkniętych przykładem, będącym wzorem dla tych działań SA doświadczenia zebrane podczas wieloletnich prac wykopaliskowych, prowadzonych na terenie rezydencji królewskiej w Wilanowie. Dzięki zastosowaniu nowych technologii przebieg prowadzonych prac można śledzić niemal na bieżąco w Internecie, a po zakończeniu prac terenowych wyniki badań są niemal gotowe do publikacji. Prezentowana być mogą w formie trójwymiarowych, aktywnych (ruchomych) rekonstrukcji, podnosząc społecznie niezbędny, edukacyjny walor nauki”.

Nauka dysponuje jak dotychczas sporą ilością materiałów źródłowych na temat tego ośrodka miejskiego, powiązanego silnie z górnictwem i hutnictwem kruszcowym i żelaznym, kamieniarstwem, ale również handlem wołami, który był podstawą powstawania wielkich fortun tutejszych mieszczan (który to motyw w filmotece amerykańskiej stał się niezwykle „charakterystyczny”).

Kilka lat temu na rynku Chęcin przeprowadzono rozpoznanie archeologiczne poprzedzające prace budowlane. Jak prezentował się rozwój Chęcin od 1275 (pierwsza wzmianka), do największych zmian dokonanych w XIX wieku – dowiemy się więcej z prezentacji Archeologa, Historyka, Etnografa i innych.

Na zakończenie pokaz nowoczesnych technik dokumentacyjnych: cyfrowych i laserowych pt: Poza granice wyobraźni, czyli nowoczesne technologie w dziele dokumentacji zabytków.



___

CHĘCINY

09 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt

Z dziejów budownictwa mieszczańskiego XVII wieku – Kamienica zwana Niemczowskich

Organizator

Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej Gminy Chęciny

Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

Program:

godzina 16.30 spotkanie w Niemczówce poprowadzi Dominik Kowalski

Nim pojawi się formalne zaproszenie - fragment książki „SPACER PO CHĘCINACH (spotkanie pierwsze) oprowadza Dariusz Kalina„, opisujący dokładniej Przystanek nr 3:

 

Kamienica ta zwana jest potocznie Niemczówką, w roku 1623 r. występuje jako kamienica Niemczowskich, choć zgodnie z napisem umieszczonym na portalu z różowego piaskowca, właścicielem jej był Walenty Września, małżonek Anny Miemczówki:

ANNO DOMINI MDLXX VALENTY WRZESNIA

ANNA MIEMCZOWKA.

Stanowi ona charakterystyczny przykład budownictwa mieszczańskiego w Chęcinach z XVII w. Jest ona murowana z kamienia, parterowa, w zabudowie szeregowej, kalenicowej, posadowiona jest na sklepionych kolebką piwnicach. Na podstawie analizy rzutów piwnic oraz parteru postawiona została hipoteza o co najmniej o trójfazowym powstaniu. Zajmuje ona teren 1 ½ działki miejskiej. Najstarszą częścią jest wschodnia, lewa część zabudowy. Na działce o szerokości ok. 10,5 m postawiony został murowany z kamienia dom obejmujący izbę o szerokości ok. 5,5 m, pod nią znajdowała się sklepiona piwnica. Obok, po prawej strony znajdował się przejazd na tył posesji. Izba i zejście do piwnicy miały wejścia ujęte w dwa proste, kamienne portale.

W fazie drugiej po zachodniej stronie przejazdu, na przyłączonej połówce sąsiedniej działki, wzniesiono drugą frontową izbę, nakrytą sklepieniem kolebkowo-krzyżowym. Przejazd został wówczas nakryty sklepieniem kolebkowym z lunetami i podpiwniczony, całość nakryta została dachem ustawionym kalenicą wzdłuż ulicy.

W trzeciej fazie do wschodniej części budynku dostawiona została wielka izba. Oświetlona jest trzema oknami umieszczonymi w ścianie południowej, ujętych w skromne obramienia kamienne, wewnątrz rozdzielone renesansowymi kolumnami o zbarbaryzowanych jońskich głowicach. W niej znajduje się zachowany sosręb pochodzący, z nie zachowanego stropu z wyrytym nazwiskiem wójta chęcińskiego, Walentego Soboniowskiego: ANNO DOMINI/ HOC AEDIFICIVM CONSTRVXIT FAMATVS VIR ET CONSVL CHENCINEN(SIS) VALENTINVS SOBONIOWSKI SCMATOR/1634[1].

Zapewne ten Walenty Soboniowski był ojcem Marcina, który pojął wdowę po Kąckim, opuścił Chęciny przed 1633 r. Córkę wydał za Jędrzejka Tkaczyka w Trzemesznej. Innych jego dzieci nie znamy[2].

Data 1634 wyznacza ostatnią zasadniczą przebudowę kamienicy, zaś bogactwo detalu kamieniarskiego świadczy o wyjątkowo znaczącym jej właścicielu i inwestorze. Wspomniany kamienny portal z gmerkiem i data 1570 upamiętnia lata tej przebudowy albo też został użyty wtórnie. W obecnym miejscu, jak się wydaje, jest przynajmniej od ok. 1623 roku. W drugiej połowie właścicielami domu była żydowska rodzina Najfeldów, którzy w na tyłach posesji prowadzili piekarnię oraz kuźnię. Budynek w latach 50. był w bardzo złym stanie technicznym. W początkach lat 70. XX w. został on przebudowany i wyremontowany – m.in. usunięto ściany działowe, wejścia w ścianie frontowej, nadbudowano półpiętro, pokryto dach gontem. Budynek był remontowany m.in. w 1988 i 2006 r. Podwórze, dość ograniczone, otoczone jest murem nakrytym dachówką z wnękami z siedziskami.

Mieści się tu obecnie siedziba Lokalnej Grupy Działania. Partnerstwo Chęciny, oraz tymczasowo, Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. W latach 70. XX w. funkcjonowało tu Muzeum Górnictwa, w którym m.in. eksponowana była wystawa dotycząca przeprowadzonych przez prof. B. Guerquina badań archeologicznych na zamku chęcińskim.

[1] CIP, t. 1, z. 1, s. 64.

[2] W. N. Trepka, Liber generationis plebanorum („Liber Chamorum”), wyd. R. Leszczyński, Wrocław 1995,…, poz. 778, 1905.

___

CHĘCINY

17 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt.

 Klasztory franciszkańskie w Chęcinach na świętokrzyskich drogach świętego Franciszka

klasztor ojców franciszkanów, woj. świętokrzyskie


Organizator

Klasztor franciszkanów w Chęcinach

Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

 

Program:

godzina 11.00 Msza Święta w intencji fundatora klasztoru ojców franciszkanów w Chęcinach, króla polskiego, Kazimierza Wielkiego
jak również wielkich wspomożycieli konwentu: Stanisłwa Branickiego (fundatora prac z XVII w ), oraz Stefana Bidzińskiego (fundatora prac z drugiej połowy XVII i pocz. XVIII w.)

Na temat franciszkańskiego zgromadzenia w Chęcinach wypowiedzą się:

- ojciec Paweł Chmura, Działalność zakonu św. Franciszka w Chęcinach obecnie
- Dariusz Kalina, Dawne wyposażenie klasztorów  franciszkańskich w Chęcinach oraz mniej znane materiały do badania dziejów klasztorów franciszkańskich w Chęcinach

- projekcja filmu z udziałem profesora Wiktora Zina na temat klasztoru

O klasztorze ojców franciszkanów, z książki Dzieje Chęcin wydanej z funduszy miasta i gminy Chęcin:

Jak dotąd nie udało się wyjaśnić w pełni okoliczności fundacji chęcińskiego domu franciszkanów. Najstarszy znany nam opis konwentu z 1598 r. przytacza tekst bulli papieskiej wydanej na ręce biskupa poznańskiego Jana V h. Doliwa, datowanej z Awinionu dnia 5 marca 1367 r. Z jej treści dowiadujemy się o zamyśle króla Kazimierza Wielkiego ufundowania w miastach królewskich: jak to w Chęcinach, Opocznie. Skawinie, Szydłowie, klasztory franciszkańskie, i w tym celu prosi Ojca Świętego o wyrażenie zgody. Ówczesny papież, Urban V, przychylił się do tej prośby, jednakże przypomniał postanowienie papieża Bonifacego VIII, o tym że zgromadzenia takie mogą powstać jedynie w takich miejscowościach, w których może utrzymać co najmniej dwunastu zakonników .

Z przebiegu następujących wydarzeń wiemy, że tylko w Chęcinach zrealizowany został zamysł króla. Pytanie: dlaczego? W odpowiedzi na to pytanie powstała niezwykle interesująca hipoteza, wedle której, po zbudowaniu zamku około 1301 roku, przy istniejącej na terenie późniejszego miasta osadzie Skotniki osiedlili się koloniści przybyli z terenu Śląska. Byli to górnicy, którzy dla swoich potrzeb wznieśli zapewne niewielki, drewniany kościół p.w. św. Jakuba, obsługiwany przez cystersów jędrzejowskich.

Najbliższy parafialny kościół znajdował się w oddalonej o około 2 km wsi Hancin. Był on fundacji rycerskiej, powstał około 1280 r., a przed rokiem 1306 przeszedł w ręce panującego. Gdy władca Już po przeprowadzonej lokacji miasta przed 1325 r., wzniesiony został kościół miejski, ukończony jak się przypuszcza około 1350 r. Gdy około 1367 r. król postanowił ufundować w Chęcinach klasztor franciszkanów, mógł przeznaczyć im kościół p.w. św. Jakuba wraz z posługa duszpasterską nad górnikami.

Wytyczenie działki przeznaczonej na budowę klasztoru i kościoła mogło mieć miejsce niedługo po 1368 r. Jej granice obejmowały sześć prętów gruntu położonych w północno-zachodniej części miasta, jak się wyrażono wewnątrz murów miejskich . Prace budowlane zakończone miały być zakończone w roku 1388 , jednakże nie była to akcja jednorazowa: oś nawy kościoła jest nieco odchylona od osi prezbiterium, co świadczy o niejednorodności wzniesienia obu części świątyni. Klasztor zaś, jak zapisano w inwentarzu pochodzącym z 1612 r. był a prima fundatione suit muratus, lecz powodu pożarów i róxnych rujnacji był złożony z części murowanej mieszczącej kuchnię, refektarzami i jadalnią oraz drewnianych krużganków .

Nowopowstały dom św. Franciszka w Chęcinach należał do prowincji czesko-polskiej, która liczyła w końcu XIII wieku czterdzieści klasztorów zorganizowanych w siedmiu kustodiach – w czterech czeskich i trzech polskich. Generałem Zakonu był wówczas Tomasz z Frignano, wybrany na kapitule generalnej w Asyżu 6 VI 1367 r. (urząd swój pełnił do 1372 r.). Nie znany niestety tożsamości ówczesnego prowincjała. W roku 1517 r. powstała niezależna, samodzielna prowincja polska . Pierwszą wzmianka źródłowa potwierdzająca powodzenie fundacji pochodzi dopiero z roku 1411, kiedy wymieniony został gwardian Jan . W późniejszym czasie głucho o działalności zakonu. Przypuszcza się, że podczas wielkiego pożaru miasta w 1465 r. spłonął również i klasztor wraz ze swoim archiwum . Jego funkcjonowanie potwierdza zapis w inwentarzu z 1508 r. W połowie XVI w, powstało stowarzyszenie tercjanek zakonu św. Franciszka w Chęcinach. Panny te mieszkały w drewnianym domu nie-daleko klasztoru, przy obecnej ulicy Floriańskiej. Po objęciu przez nie własnego budynku klasztornego w połowie XVII w., dom ten był zamieszkiwany.

W dotychczasowej literaturze panuje pogląd, iż w okresie reformacji kościół i klasztor został przejęty przez różnowierców i użytkowany jako zbór, ulegając przy tym poważnej dewastacji. Miało to mieć miejsce około 1581 r. Bonawentura Makowski informuje nas przy tym, że w klasztorze obecni byli cały czas gwardian oraz dwóch zakonników. Protestanci opuścili klasztor po 1597 r., jak informuje tekst wizytacji prowincjała o. Donata z 1598 r.

Dnia 11 listopada 1817 r. ukaz cara Aleksandra I podał do wiadomości, iż zabudowania księży XX Franciszkanów wraz z kościołem w mieście Chęcinach przeznaczamy na więzienie, upoważniając niniejszym Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji do ich zajęcia i przerobienia na powyżej rzeczony zamiar. O zamiarze tym przemyśliwano wcześniej, bowiem z datą 6 września 1817 r. z polecenia Namiestnika Królewskiego budowniczy województwa krakowskiego sporządził plan zabudowań klasztoru co spotkało się z oburzeniem mieszkańców i ojców, którzy wystosowali list z prośbą do rządu, aby klasztor został był zachowany. Jednakże Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, postanowiła, że zakonnicy przeniesieni zostaną do oficyny znajdującej się przy klasztorze Klarysek. Po przeprowadzeniu niezbędnego remontu, franciszkanie zostali przeprowadzili się do murowanym budynku przy ulicy Małogoskiej  w 1818 r. Z listu prowincjała O. Hieronima Kaczorkiewicza skierowanego do biskupa kieleckiego wynika, że Rząd pozostawił zakon przy całkowitym funduszu. Przeto wszelkie dotąd posiadłości, grunta, zabudowania folwarczne, inwentarz folwarczny, inwentarz klasztoru, sprzęty kościoła, tudzież pobieranie procentów od wszystkich sum kapitulnych, zostawać mają pod administracyją X. Aleksandra Rutkiewicza, gwardiana .

Wbrew jednak tym postanowieniem, przystąpiono do spisania pozostawionego majątku ruchomego i nieruchomego. Dnia 2 kwietnia 1818 roku komisja świecko-duchowna sporządziła kosztorys majątku konwentu obejmującego: kościół, klasztor, oficynę (dom gościnny ze szpitalem), zabudowania gospodarcze (browar i piwnicę), i plac klasztorny na sumę 62037 złp. Do sporządzenia inwentarza ze strony duchownej wyznaczony został pleban chęciński ks. dziekan Mikołaj Tarczewski, który miał przygotować aukcję ruchomości pofranciszkańskich, oraz pochować kości spod kościoła i kaplicy św. Leonarda na cmentarzu kościelnym. Co zostało spisane 30 maja 1818 roku, a wykonane 4 czerwca 1818 r.

PS. Na spotkaniu 17 września zaprezentuję zachowane elementy wyposażenia kościoła franciszkanów….

 

________

CHĘCINY

25 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa

Życie duchowe w Chęcinach w połowie XVI wieku, czyli rzecz o protestantach i tolerencji

siedziba Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Chęcińskiej, d. kościół św. Ducha, woj. świętokrzyskie

Organizator: 

Stowarzyszenie Szlak Braci Polskich, MGOK w Chęcinach

Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

Program:
spotkanie rozpocznie się o godzinie 15.00
Swoją prelekcję na temat protestanyzmu na terenie dawnego powiatu chęcińskiego zaprezentuje pan Paliga,

Nie wiadomo, kiedy dotarły „nowinki wirtemberskie” do Chęcin. Warunki ich rozprzestrzenianiu sprzyjające tak w kraju, jak i w Chęcinach. W pamięci żyjących około 1560 r. świeże było wspomnienie postaci plebana chęcińskiego Jana z Wolborza, prezentowanego na miejscowego plebana 1 X 1331 r., na miejsce Jakuba Staszkowskiego, kanonika krakowskiego, który został prezentowany do objęcia plebanii w Jaśle . Z treści listu biskupa krakowskiego Piotra Tomickiego do prymasa Macieja Drzewickiego z 1533 r. wynika, ze dopuścił się on morderstwa za co, jak i za inne zbrodnie, został wygnany z diecezji krakowskiej. W czasie swojego duszpasterstwa w Chęcinach wiódł on ostre spory z mieszczanami, którzy nie chcieli zwozić należnej mu dziesięciny do jego stodoły .

Według dotychczasowych opinii, kościół parafialny sprofanował Stanisław lub Hieronim Szafraniec. Przyjmuje się także, iż kościół parafialny był w rękach protestanckich w l. 1570-1597, a kościół franciszkanów ok. 1580-1603, a ich rekatolizację przeprowadził król Zygmunt III w oparciu o starostę chęcińskiego Stanisława Branickiego .

Kwestię początków protestantyzmu w mieście rozświetlił Wacław Urban w 1975 roku, podczas pierwszej naukowej konferencji poświęconej dziejom Chęcin. Stwierdził on mianowicie, że ” fundament pod rozwój tutejszego różnowierstwa mógł już położyć zmarły w 1556 r. starosta chęciński Hieronim Szafraniec, mąż córki naturalnej Zygmunta Starego i sympatyk reformacji. Niesłuszne są sugestie, jakoby tutejszy zbór założył kanclerz wielki koronny Walenty Dembiński, który przejął faktycznie obowiązki starosty chęcińskiego w 1550 r., ale pozostał jednak – choć bardzo chłodnym – katolikiem. Oddziaływał zapewne na rozwój reformacji w Chęcinach wybitny patron kalwinizmu Stanisław Szafraniec (zm. 1598), bratanek Hieronima (Szafrańca), a zięć Walentego Dembińskiego, lecz właściwym założycie-lem tutejszego zboru był chyba Stanisław Dembiński (zm. 1586). Ów syn Walentego był gorącym kalwinem, od r. 1559 gospodarzył w Chęcinach jako podstarości swego ojca, a od roku 1554 był tam pełnoprawnym starostą . Po tej dacie zatem należy szukać momentu powstania chęcińskiego zboru przy kościele parafialnym św. Bartłomieja ,

Pierwsze znane nam wzmianki o tutejszym zborze pochodzą z września 1560 r. z synodu różnowierczego w Książu Wielkim, gdzie wystąpił minister zboru chęciń-skiego Wojciech . Zbór chęciński stał się centrum dystryktu chęcińskiego (jednostki administracji duszpasterstwa), a seniorem duchownym od 1566 do 1576 r. był Jakub Sylwiusz (może: Leśniak?), dotychczasowy minister w Krzcięcicach. Był on jednym z pierwszych propagatorów różnowierstwa w Małopolsce. Pochodził z chłopskiej rodziny ze Śmiłowic pod Miechowem, a z plebana katolickiego w Chęcinach, predykant kalwiński, a potem zostać pełnym nienawiści wobec arian starcem. To właśnie on podpisał słynna Ugodę Sandomierską w 1570 r. jako starszy zborów helweckich w obwodzie Chęcińskim . Ministrem protestanckim w Chęcinach był również sławny Wawrzyniec z Przasnysza zwany Discordia (z języka łacińskiego: niezgoda – przyp. DK), niegdyś kaznodzieja królewski. Innym reformacyjnym przedstawicielem występującym Chęcinach był Jan Pustelnik z Chęcin, były kustosz w Książu Wielkim; w latach 50. XVI wieku był wyznania helweckiego i w tym duchu prowadził działal-ność w zborach we Wodzisławiu, Kazimierzy, Rogowie i Stradowie. Jednak około 1563 r. na krótko uległ wpływom nauki Braci Polskich, jednak szybko powrócił do wyznania kalwińskiego. Ostatnim jego miejscem pracy było miasto Żarnowiec, a następnie udawszy się do Chęcin, zmarł, i tu gdzieś został pochowany… .

Po uszkodzeniu kościoła św. Bartłomieja przez uderzenie pioruna w 1582 r. dusz-pasterstwo katolików przeniesione zostało do kościoła Świętego Ducha wraz z mieszkaniem plebana, i tu funkcjonowało blisko lat 30. Tu także, w oparciu o stary cmentarz szpitalny, chowane były ciała mieszczan chęcińskich, a wewnątrz kościoła po-chowany został wójt chęciński Andrzej Kozubowicz (zmarł w 1626 r.).

Rodzi się pytanie: jak to było możliwe, aby w królewskim mieście kościół parafialny, podlegający przecież prawu patronatu katolickich Władców Polski, mógł być oddany protestantom? Otóż przypomnijmy, że król mógł zgodnie z obowiązującym prawem obierać jedynie plebana, jednakże władze miasta miały własną, dobrze uposażoną, pochodzącą z 1436 r. prebendę p.w. Krzyża Świętego, św. Męczenników, śś. Stanisława i Mikołaja, z ołtarzem Świętego Krzyża. Przy poparciu ze strony miejscowego starosty, który wyznawał idee kościoła kalwińskiego, w czasach panowania króla Zygmunta Augusta (sprzyjającego przecież różnowierstwu), w obliczu popular-ności idei taniego kościoła głoszonego przez wyznania protestanckie – wydaje się, że był to proces stosunkowo spokojny i bezkonfliktowy. Ciekawe na ten temat światło rzuca nadanie (z dnia 1 III 1570) na wieki wieków pustego pola, położonego obok kościoła Świętego Ducha, przez starostę chęcińskiego, seniora dystryktu chęcińskie-go, kalwina, Stanisława Dembińskiego .

Jak zauważył Michał Rawita-Witanowski – w wydanym w 1597 r. przez króla akcie reerekcji kościoła parafialnego p.w. św. Bartłomieja wspomniano że był on blisko przez lat dwadzieścia w rękach kalwinów. – Zatem przyjmując datę około 1560 r. (wzmianka o dystrykcie chęcińskim), oraz wzmiankę w akcie królewskim, datę rekatolizacji świątyni należy umieścić w l. 80. XVI w czasie panowania króla Stefana Batorego i królowej Anny Jagiellonki .

W literaturze notowane są oskarżenia po adresem protestantów o zniszczenia ja-kich jakoby dopuścili się w kościele parafialnym – w rzeczywistości spowodował je pożar powstały od uderzenia pioruna, o czy czytaliśmy powyżej. Spaliło się pokrycie dachu wraz z sygnaturką. Wówczas pleban w obojgu Chęcinach, Bartłomiej Grazi-mowski, z miłości dla Boga i swojego kościoła parafialnego chęcińskiego, przezna-czył roczne dochody na poprawę nakrycia budynku – w trakcie prac dach i ścianę szczytową obniżono o ok. 2.5 m (przy czym wieża na sygnaturkę odbudowana zosta-ła w mniejszej skali) . Król Stefan Batory ze swojej strony wsparł jego wysiłki od-nawiając fundusz przeznaczony na szkołę i nauczyciela przywilejem z datowanym 27 VII 1583 roku, a który następnie potwierdził prymas Polski, Stanisław Karnkowski dokumentem z dnia 11 VIII 1583 r., dodając ze swojej strony jeszcze dziesięcinę wy-bieraną z ról kmiecych we wsiach Murowanej Woli oraz Miedziance .

W tej sytuacji nabożeństwo kalwinów (czy też Braci Polskich, jak chcą inni) przeniesione zostało do kościoła franciszkanów w konsekwencji jakiegoś porozumienia z obu stron, bo nie słyszymy w tej sprawie o żadnych gwałtach z obu stron. – Przeciwnie, z danych pozostawionych przez ojca Bonawenturę Makowskiego wyni-ka, że we wspomnianym czasie gwardian i dwaj współbracia utrzymali się przy klasz-torze i funkcjonowali razem wraz z innowiercami od ok. 1580 do roku 1603 .

W 1588 r. nawiedziło miasto morowe powietrze, – ilu z pośród mieszkańców z sobą zabrało – nie wiadomo. Smutną tego faktu pamiątką jest samotny dziś krzyż, stojący na zapomnianym dziś „cmentarzu cholerycznym”, stojący przy równie zapomnianej Ulicy Szkolniczej – p r o s t e j drogi do Kościoła… od zachodniej strony miasta .

Tekst utworzył i zamieścił Dariusz Kalina
Miejscowy koordynator: Dariusz Kalina

_____

CHĘCINY

15 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt.

Maceby – milczące świadectwo życia

Chęciny, gmina loco, kamienica Niemczówka, woj. świętokrzyskie
Organizator: Centrum Informacji Turystycznej i Historycznej Gminy Chęciny

tekst utworzył i zamieścił
Dariusz Kalina
OT NID Kielce

Spotkanie rozpocznie sie o godzinie 15.00 w Niemczówce

CMENTARZ ŻYDOWSKI (kirkut) (R. 1095 z 02.03.1991)

Jest zlokalizowany na północno – wschodnim zboczu Góry Zamkowej, na gruncie należącym doi starostwa jak widzimy to na mapie Donacji. Na jego terenie znajduje się ok. 100 nagrobków (maceby) wykonanych z czerwonego piaskowca i marmuru chęcińskiego. Ich formę określił A. Penkala w następujący sposób: Prostokątne płyty zwieńczono łukami o różnych kształtach: pełnym, podwieszonym, odcinkowym, podkowiastym, trójlistnym a także trójkątnym. Część jest prostokątną płytą. Są ozdobione elementami architektonicznymi, symbolicznymi płaskorzeźbami z ornamentyką roślinną i zwierzęcą oraz przedmiotami używanymi podczas praktyk religijnych, które wykonano techniką reliefu z precyzyjnym detalem rzeźbiarskim. Również w części tekstu hebrajskiej inskrypcji występuje staranne hebrajskie liternictwo. Na niektórych płytach zachowały się ślady polichromii. Zdewastowane, głownie wskutek działań atmosferycznych, część płyt uniemożliwia określenie czasu ich powstania. Analizując formę, jak i zapis informujący o dacie zgonu, sądzę, że część pochodzi z 2 połowy XVII wieku. Najwięcej jednak z końca ubiegłego wieku i okresu międzywojennego. Nagrobki na terenie cmentarza są zorientowane a pochówki lokowano rzędowo. Występują również pochówki podwójne. Podział na kwatery nie występuje,a układ komunikacyjny jest już nieczytelny. przypuszcza się, że kirkut mógł powstać po połowie XVI wieku, w tekście lustracji z 1661 r. zanotowano, że chęcińscy Żydzi posiadali prawo na Kierchow. W 1668 r. uzyskali zgodę na odnowienie cmentarza.W okresie międzywojennym teren nekropolii był otoczony parkanem z bramą, na której był daszek kryty gontem, a na jego terenie znajdowłą się dom przedpogrzebowy. Został formalnie zamknięty w 1964. Dojazd do niego został obecnie uniemożliwiony poprzez ustawienie na drodze dojazdowej metalowej bramy.

zobacz, A. Penkala, Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim, Radom 1992, s. 31-32; tenże, Cmentarz żydowski, Karta Cmentarza, archiwum WUKZ w Kielcach

_____

Jędrzejów

W dniu 10 września 2011 godz. 18:00 odbędzie się IMPREZA ORGANIZOWANA W RAMACH EDD 2011 W MUZEUM IM. PRZYPKOWSKICH W JĘDRZEJOWIE:
- Koncert „Pieśni i poezja Braci Polskich XVI – XVII wieku”
- Prelekcja o poezji i muzyce Braci Polskich oraz recytacja wierszy Braci Polskich.
Jednocześnie otwarcie wystawy fotograficznej „Zabytki Reformacji w Województwie Świętokrzyskim”.

 

_______

Daleszyce

_______

Gruszczyn

24 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt.

W ruinach świętego Michała

ruiny kościoła św. Michała


Organizator:

Urząd Gminy w Krasocinie, Włoszczowskie Towarzystwo Historyczne, Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

miejsce spotkania: ruiny św. Michała (jeżeli nie będzie pogody – OSP w Gruszczynie – miejsce d. dworu)

Program:

godz. 12.00-13.00 Msza święta polowa w ruinach kościoła św. Michała

godz. 13.00 -15.00SESJA POPULARNO-NAUKOWA:

13.05 – 13.30 - Roman Mirowski: Zabytki nieruchome Ziemi  Włoszczowskiej cz. IV. Zabytkowe układy urbanistyczne na terenie powiatu

13.35-13.55 – Dariusz Kalina: Gruszczyn – dwór i kościół filialny p.w. św. Michała w Gruszczynie

14.00-14.25 - Rober Paliga, Robert Płaski, Maciej Przypkowski: Szlak zabytków reformacji
14. 25-15.00 - Iwona Kania-Soboń: Dziedzictwo wsi Gruszczyn z lat pierwszej wojny światowe”

Imprezę uświetni chór parafialny z Sędziszowa

 

 

 

Krasocin niegdyś był wsią należącą do większych odeń dóbr gruszczyńskich, dziś jest na odwrót…. Gruszczyn to gniazdo możnej niegdyś rodziny Gruszczyńskich, którzy w 1540 r. posiadali tu swój dwór.

Tak się o wsi tej wyraża Michał Rawita-Witanowski:

Na północny – zachód od wsi Gruszczyna, grzbiet gór jeszcze się cokolwiek więcej wznosi, a górne warstwy około wiatraka i ruin starego kościoła, składają się z wapienia marglistego z wielką ilością rozrzuconych na polu krzemieni. Zainteresowani widokiem tych ruin, pozostawiwszy wózek, wspinamy się na skaliste, pokryte niegdyś lasem, dziś ogołocone z roślinności wzgórze. Sterczą tu nagie, smutne jak kościotrup, ściany kościoła, długie na 33, szerokie na 18 łokci. Liczne podpierają je szkarpy – trzy okna w głównej nawie a dwa w prezbiterium, rozmieszczone są po jednej tylko, zachodniej stronie. Okna przeciwległej ściany, znikły przez rozszerzenie gmachu od strony wschodniej, sprawdzić to łatwo patrząc na szczytową ścianę, gdzie główne wejście wypadło przez to nieco z boku. Z tej również strony, w części kapłańskiej, przystawiona zakrystia, zakryła symetrycznie rozmieszczone tu dawniej okna. Zakrystia ta występuje poza magistralne ściany świątyni, blisko i 5 łokci. Całość zbudowana z kamienia wapiennego, wydobytego na miejscu, obramienia tylko okien i drzwi oraz zębate szczyty, noszą ślady użytych cegieł. Okrągłe okno nad głównym wejściem, przypomina rozetę gotycką, w tym też stylu zbudowanym był cały kościół. Obecnie zgnilizna tu i zniszczenie! Gdzie niegdyś modliły się korne tłumy, piętrzą się gruzy zawalonych sklepień a chwasty i zielska pokrywają ich nagość. Nawet na krawędzi murów dwułokciowej grubości, wyrosła sosna karłowata, urągając wichrom i burzom. Pień jej przygarbiony jest kosodrzewiną, bo też rozsypujące się coraz bardziej masy wapienne – nie więcej dać mogą wilgoci, niż szczyty tatrzańskie.

Spoczywając w cieniu tych zagadkowych ruin, o których powstaniu i chwili upadku literalnie nic nie wiadomo, przeglądałem podróżne notatki, chcąc się coś dowiedzieć o przeszłości Gruszczyna”.

Że jest to kościół z 1621 r., że była to filia klasztoru franciszkanów w Chęcinach – dowiemy się na sesji popularno-naukowej – udowodnimy źródłami …

 

PS. jako, że współpracuję ze Stowarzyszeniem propagującym Braci Polskich, zapraszam raz jeszcze na coś wyjątkowego: poezję i pieśni Braci z XVI i XVII wieku:

10 września w Jędrzejowie, w gościnnym domu Państwa Przypkowskich (nota bene, rodziny o mocnych tradycja „ariańskich” czyli raczej Braci Polskich), odbędzie się niezwykłe spotkanie z poezją i muzyką Braci Polskich. Oto plan działania tego dnia w Jędrzejowie:

Pieśni i poezja Braci Polskich XVI-XVII wieku

początek godz. 17.00 -  planowane zakończenie godz. 20.00

 

- Wystąpienie Prezesa Honorowego Stowarzyszenia Szlak Braci Polskich Stanisława Janickiego – reżysera filmu „Sąd nad Braćmi Polskimi”

- Prelekcja o poezji i muzyce Braci Polskich wygłoszona przez Ireneusza Trybulca wraz z prezentacją muzyki dawnej czyli pieśni z rakowskiego kancjonału Braci Polskich z 1625 roku w wykonaniu zespołu Camerata Cracovia

- Recytacja wierszy Braci Polskich przez przez Krzysztofa Góreckiego – aktora Teatru Ludowego w Krakowie.

- Wystąpienie Dariusza Kaliny (p.o kierownika Narodowego Instytutu Dziedzictwa oddział Kielce) o zabytkach reformacji w woj. świętokrzyskiego

Przydatne linki: www.szlakbracipolskich.pl

Polska już po raz 19 bierze udział w obchodach EDD, które są najważniejszym świętem zabytków kultury w Europie. Honorowy patronat nad Europejskimi Dniami Dziedzictwa w Polsce sprawuje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W imprezach EDD organizowanych właściwie we wszystkich regionach w Polsce każdego roku bierze udział kilkaset tysięcy Polaków.

 

_______

Lisów

02 10 2011 r.

Lisów-Maleszowa-Piotrkowice.

150 rocznica zjednoczenia Włoch. Wspomnienie pamięci Franciszki Krasińskiej


Organizator:

parafia p.w. św. Mikołaja w Lisowie, Fundacja Rozwoju Ziemi Pierzchnickiej, Powiat Kielecki, Dat=riusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

…Tak się bowiem już zdarza, że Człowiek w życiu swoim gromadzi rzeczy, spotyka ludzi, dotykają go wydarzenia – i tę materię próbuje układać w swój tylko sobie należny sposób. O ile rzecz dotyka zwykłych, codziennych spraw – układają się one w codzienność, i jak to już jest: obfitują dobrym i złym, a wiatr rozwiewa to po polu.

Z rzeczami, które wyrastają ponad widoczną teraźniejszość jest inaczej. Gdy już raz pojawią się wśród świadomości im współczesnych – nie ulegają całkowitemu zniszczeniu gdy przysypie je ziemia. Są to dobra, lub raczej: Dobro, które tak mocno odciska się w Rzeczywistości, że gdy przychodzi, rzecz normalna, zniszczenie, nie znika całkiem – lecz utrwala się w pamięci potomnych. I choćby zburzone zostałyby wszystkie utrwalone przez ludzi w materii uczucia i pragnienia – domy, dwory, zamki czy kościoły, cały świat sąsiedztwa – czyli wsie i miasta – pozostaje tęsknota za tym co było…

- w takiej atmosferze 2 października w Lisowie (najbliższa niedziela przed świętem św. Franciszka), odbędzie się spotkanie  poświęcone pamięci Franciszki Krasińskiej. Oto przewidywany przebieg:

godzina 11.30-12.45: Msza święta celebrowana przez księdza biskupa ordynariusza diecezji kieleckiej Kazimierza Ryczana, koncelebrowana przez proboszcza lisowskiego ks. Czesława Krzyszkowskiego

godzina 13.00-14.45: objazd miejsc związanych z Franciszką Krasińska i jej rodziną: Lisów – Piotrkowice – Maleszowa – Tarnoskała

godzina 15.00-16.00: spotkanie zgromadzonych na zamku Tarnoskała w Piotrkowicach:

- wystąpienie marszałka województwa świętokrzyskiego Adama Jarubasa

- występ chóru Cantata z Gimnazjum im. Kacpra Fodygi w Chęcinach

- recytacje poezji Teodora Lackiego, dziedzica na zamku Sobków, w wykonaniu uczennic Gimnazjum im. Jana Pawła II w Sobkowie

- fragment książki Gabriela Krasińskiego Taniec Rzeczpospolitej…

Na zakończenie zostanie zaprezentowana książka Lisów, Maleszowa Piotrkowice – rodzinne strony Franciszki Krasińskiej.

Przewidziany jest skromny poczęstunek na zamku Tarnoskała w Piotrkowicach

Zrozumiałe, że konieczne jest w tym miejscu zaproszenie w języku włoskim:

Il 3 ottobre 2010 in una chiesa della parrocchia di Lisów, presso l’ altare di S.Barbara,nella Cappella Krasiński e’ stata celebrata una Messa solenne per la pace delle anime dei morti :di Franciszka (Francesca) ed altri defunti della famiglia Krasiński, eredi dei principali  patrimoni Maleszowa e patroni della nostra chiesa.La Messa e’ stata celebrata da Padre decano JanCiszek, professore don. Zbigniew Krzyszkowski,don.Władysław Stępień , don.Leszek Kubik e don. Czesław Krzyszkowski. Da parte delle autorità locali, tra gli altri hanno onorato la cerimonia il vice-voivoda di Świętokrzyskie, Piotr Żołądek, il signor Michał Godowski,e i sindaci dei comuni Morawica,Chmielnik e Pierzchnica con le loro consorti,e i rappresentanti delle autorità municipali.Per la morte di Franciszka Krasiński dovuta a un cancro al seno, durante la cerimonia in suo ricordo, erano invitate signore del Świętokrzyski Club „Amazonki” presso il Centro Tumori di Kielce con la Presidente signora Halina Cecot (tra gli altri). A proposito di questo commemorazione, in memoria della Defunta, richiesta dal signor Dariusz Kalina che e’ stato un organizzatore a Pierzchnica (non lontana da Lisów) della chiusura dell’ edizione delle Giornate Europee del Parimonio organizzate in provincia di voivodato Świętokrzyskie. Sessione Scientifica,che si e’ svolta il 15-16 ottobre nell’ edificio scolastico a Pierzchnica,  dove e’ stata dedicata alla memoria di Franciszka Krasiński e si intitolava : „Patrimonio un’ occasione storica per costruire il futuro della Comunità di Pierzchnica”. Lisów, Maleszowa e Piotrkowice sono villaggi pittorescamente situati nel distretto di Kielce,voivodato Świętokrzyskie. Nonostante che si trovano vicino-nel raggio di alcuni chilometri si trovano in tre comuni – Morawica, Pierzchnica e Chmielnik. Ognuno di questi luoghi ha la sua ricca storia condivisa dalla famiglia Krasiński eredi della proprietà ancestrale-le cosiddette: la chiave di Maleszowa. La figlia dell’ ultimo della famiglia Krasiński del ramo di Gabriel e’ Francesca nata nel castello di Maleszowa e qui anche trascorse la sua gioventù. Dove incontro’ l’ eroe futuro degli Stati Uniti d’ America del Nord – Kazimierz Pułaski che gli ha regalato l’ amore giovanile . Pero il destino le conferi suo marito -il principe di Curlandia Carlo Wettin, un figlio del re polacco Augusto III di Sassonia. Era estremamente promettente la carriera al fianco del marito candidato a re polacco, improvvisamente crollavo’ due anni dopo il matrimonio. In primo luogo, Carlo perde il trono di Curlandia, poi i partiti politici in Polonia, nello stesso tempo gli hanno impedito di difendere efficacemente i suoi piani per salire al trono polacco.Franciszka si pose come un muro di fronte al suo sposo, partecipando attivamente nella Confederazione Barska, in cui scopo era quello di sostenere gli ideali di Carlo,suo marito.Ma presto il marito si allontana da lei,la principessa dopo la morte di suo padre abbandonata dalla famiglia e parenti e’ andata a vagare nei monasteri – a Cracovia, Varsavia, dopo corti e castelli a Opole Lubelskie, Janowiec e Sulgostów. Quando ha ceduto il suo paese Węgrów,con l’ intenzione di acquistare Myślenice, dove pensava di creare un centro confederativo-si sapeva che non sarebbe tornata dalle sue parti nazionali-visse poi in Sassonia,a Parigi,e mori’ a Dresda dalla grave malattia. Dal suo matrimonio triste ebbe una figlia Maria Cristina Albertina, che nel 1797 sposa il principe CarolAlbert di Savoia Carignano ,che dopo la morte di primo marito sposo’ il duca de Montle’art, che risiede a Parigi.Un figlio dal suo primo matrimonio e’ stato il re sardo Carlo Emanuele II negli anni 1831-1849,e un suo nipote – Vittorio Emanuele II (1820-1878) era il primo re d’ Italia unita! Quindi, grazie alla nostra Franciszka Krasińska,una parrocchiana di Lisów, questo incantevole angolo del nostro paese e’ vivida mente inscritta nel contesto storico della nostra contea. Desidero ringraziare l’ onorevole Dariusz Kalina – direttore delle Divisione dell’ Istituto Nazionale del Patrimonio di Kielce,per i suoi molti anni di lavoro a ripristinare la memoria del passaggio del Patrimonio Nazionale nel distretto di Kielce.

(za tłumaczenie serdecznie dziękuję Katarzynie Mirowskiej – DK)

______

Ludynia

Na stronie Gminy Krasocin czytamy:

….Zgodnie z zapowiedzią Towarzystwa Historycznego w Krasocinie, 29 V br. Odbyła się w Ludyni  konferencja popularno-naukowa pt. Na Dworze w Ludyni. Licznie zgromadzeni mieszkańcy oraz przyjezdni goście mieli okazję wysłuchać materiałów w większości dotyczących naszej gminy, jej zabytków i przeszłości.

 Spotkanie otworzył wójt Gminy Krasocin Ireneusz Gliściński, który w krótkim przemówieniu zwrócił uwagę na potrzebę organizowania takich spotkań, poprzez które promujemy swoją miejscowość, dziedzictwo kulturowe w szerokim tego słowa znaczeniu, zwracamy uwagę na zabytki  i poszerzamy wiedzę o swej  przeszłości, której podstawy winien znać każdy mieszkaniec naszej Małej Ojczyzny. Następnie została odprawiona Msza św. za żołnierzy różnych armii i wyznań pochowanych na miejscowym cmentarzu, których na wieczność połączyło wspólne miejsce pochówku. Do tematyki spotkania bardzo trafnie nawiązał w swej homilii ksiądz Jerzy Korona, przedstawiając historię rozwoju parafii Kozłów na przestrzeni wieków.

Kolejnym punktem było omówienie celów i założeń programu Na Włoszczowskich Drogach Historii które przedstawił Grzegorz Dąbrowski z Towarzystwa Historycznego w Krasocinie. W swym przemówieniu odniósł się do ciekawej i bogatej przeszłości naszej gminy, która mimo lokalnego znaczenia może kształtować tożsamość społeczną i poczucie więzi regionalnej.  Odniósł się również  do kwestii ochrony i opieki nad zabytkami w naszej gminie, również zieleni która jako część krajobrazu kulturowego jest prawnie chroniona, a dla której w wielu przypadkach brak jest zrozumienia. Na koniec podkreślił potrzebę propagowania zagadnień ochrony zabytków gdyż jak stwierdził, niewiedza, brak świadomości, wrażliwości, szacunku dla zabytków (ale również i dla prawa) powodują czasami nieodwracalne konsekwencje prowadzące do poważnego zubożenia naszego środowiska kulturowego (Kilka takich przypadków, bezmyślnego obchodzenia się obiektami które mają dla naszej społeczności wartość historyczną możemy dziś zaobserwować na terenie naszej gminy i powiatu*).

Pan Stanisław Gierzyński, gospodarz ludyńskiego dworu opowiedział o swym Domu ostatnim.  Barwnie i ciekawie z akcentami humorystycznymi starał się nakreślić i wytłumaczyć wyjątkowość  tego miejsca, choć z tym nie było raczej problemu każdy chyba wychodził z stamtąd oczarowany tym co zobaczył.

                Druga część wydarzenia odbyła się w remizie OSP. Dariusz Kalina z Narodowego Instytutu Dziedzictwa szeroko i emocjonalnie omówił  dzieje Kozłowa i Ludyni, wyciągając na światło dzienne wiele interesujących faktów, często nie znanych lub zapomnianych. Zabrał nas na wycieczkę po świecie, która poprzez doniosłe wydarzenia i znane osoby związane z tym miejscem zaczęła się i skończyła właśnie w Ludyni. To tutaj największy bohater narodowy Stanów Zjednoczonych, Tadeusz Kościuszko, przyjaciel Jeffersona i Waszyngtona – pierwszych prezydentów USA, odpoczywał po bitwie pod Szczekocinami. Intrygującą okazała się teza Pana Dariusza, według którego na miejscu obecnego dworu stał niegdyś obiekt obronny na co wskazywałyby fundamenty od strony wschodniej o grubości 3 metrów. Ciekawych informacji było znacznie więcej, lecz czas biegł nieubłaganie. Kolejnym mówcą był Robert Paliga z Częstochowy, wiceprezes stowarzyszenia Szlak Braci Polskich w swej krótkiej wypowiedzi zarysował jedynie działalność Arian oraz przedstawił projekt wytyczenia ogólnopolskiego szlaku tematycznego Szlak Braci Polskich, który przechodził będzie również przez teren powiatu włoszczowskiego.

Ostatnim prelegentem był Roman Mirowski omawiający drewniane budownictwo sakralne w powiecie włoszczowskim. Pan Roman jest znany z ciekawych i barwnych gawęd o architekturze, podczas których można się przekonać że ta tematyka, wcale niełatwa, nie musi być nudna, a staje się raczej pasjonującą opowieścią zabierająca słuchacza w dawne wieki.

W całe przedsięwzięcie było zaangażowanych wiele osób, bez których powyższe wydarzenie nie mogło by dojść do skutku lub byłoby nam po prostu zdecydowanie trudniej osiągnąć zamierzony cel. Na pierwszym miejscu należy wymienić wójta Ireneusza Gliscińskiego, starostę włoszczowskiego Zbigniewa Matyśkiewicza i gospodarza Dworu Stanisława Gieżyńskiego.  Dużą pomoc okazali nam mieszkańcy Ludyni, Marian Sosnowski, Robert i Piotr Cabajowie, Komendant OSP w Ostrowie i Sołtys tejże miejscowości Pani Lidia Machnik, również Koło Gospodyń Wiejskich w Krasocinie. Osobne podziękowania składamy firmie Baza Alternatyw z Bukowy za darmowe nagłośnienie imprezy.

 

Nie umiem się oprzeć, aby nie przywołać opisu niezwykłego dla dziejów ziemi kieleckiej człowieka- Michała Rawity-Witanowskiego, autora opracowania Dawny powiat chęciński..., oto i on:

„Dobra oleszyńskie posagowe Zofii Olesznickiej

Ród Szafrańców wspólnego pochodzenia z Tęczyńskimi, wzmógł się w znaczenie, jak widzieliśmy wyżej, na przełomie XIV i XV wieku. Do rozległych dóbr secemińskich, przybyły z czasem jako posagowe, większe jeszcze posiadłości olesznyńskie. Gdy bowiem Piotr Szafraniec, późniejszy kasztelan wieluński, dziedzic na Seceminie, poślubił Zofię z możnego rodu Oleśnickich h. Dębno, wniosła mu ona jako wiano Oleśno vel Oleszno wraz z parafialną wsią Chotowem i folwarkami: Lasocinem, Świdnem, Wolą Olesznowską vel Oleszyńską, Rogienicami i Ogarką – leżącymi w powiecie chęcińskim. Na dobrach tych zabezpieczył on w r. 1442, matce swej Małgorzacie oprawę wdowią, zapisawszy takową w księgi grodu chęcińskiego. Prawa swe Małgorzata [czy jak chce inna zapiska sądowa - Konstancja] cedowała w r. 1464 na Jakuba z Przedorza i Jana – synów kasztelana Koniecpolskiego, zastrzegając, że nie dotyczy to jej praw do Secemina, Starego Secemina, Bichowa, Wzleczy i Zabinowa[1].

Gdy Zofia również owdowiała około r. 1508, jeszcze w r. 1540 występuje w aktach urzędowych, jako właścicielka tych dóbr olesznyńskich, posagowych[2].

Ona to, zagorzała kalwinka, zdaje się że jest autorką pieśni ułożonej po polsku w duchu reformatorskim, pt. „Pieśń nowa a w niej dziękowanie Panu, że maluczkim i prostakom raczył objawić tajemnice królestwa swego”. Wiersz ten należy do osobliwości  nie tylko pod względem użytego w nim języka, lecz, że autorką jest kobieta.

O Piotrze Szafrańcu, mężu Zofii lub którymś z braci takie na miejscu zasłyszeliśmy podanie.- Pomiędzy Olesznem i Włoszczową, wpośród niedostępnych mokradeł pokrytych niegdyś lasem, widać dotąd nasyp ziemny, starożytne grodzisko. Miał tu stać zamek, łączący się podziemnym lochem z jednej strony z miasteczkiem Seceminem, z drugiej zaś mający wyjście na Bąkowej Górze. Ukrywał się w nim dziedzic Secemina sławny Szafraniec, który porzuciwszy szlachetne zajęcie, nie pomny na dobre imię a chciwy bogactwa, dobrał sobie za towarzysza opryszka Bąka i z nim czyniąc nocne wycieczki, grabili kupców po drogach a łupy składali w tych podziemiach. Cała okolica była wciąż pod wrażeniem strachu, bo żaden z rycerzy, ani nawet sam król z wojskiem, nie mogli dać rady Szafrańcowi; trwogą zabobonną napełniało każdego samo imię utrapieńca, który duszę swą diabłu zaprzedał. Dotąd w noc ciemną na bagnach otaczających kopiec, widzieć można błędne ogniki. Lud na ten widok ucieka, a żegnając się szeptać pacierze za pomordowanych, bo światełka te, to dusze pokutujące zmarłych nagle bez sakramentów świętych[3].

Że podanie to osnute jest na prawdziwych zdarzeniach nie ulega wątpliwości. Wszak wiadomo jakim zuchwalstwem, burzliwością temperamentu, odznaczali się członkowie tego rodu, którego herb nawet zyskał przezwisko „Zaprzańce” z powodu jakiegoś dramatu rodzinnego. Zresztą, że w przytoczonym podaniu ludowym, kryje się prawda dziejowa, dziś dość zajrzeć do współczesnych akt sądowych i kronik Długosza.

„Był pod te czasy, opowiada dziejopis, podkomorzym krakowskim Piotr Szafraniec, jeden z panów koronnych, z powodu swoich knowań chytrych w wielkiej u króla Kazimierza Jagiellończyka niełasce. Człek ladaco, jakich mało, złodziejów i rozbójników wspólnik i obrońca, szczwany motan i podstępca, kłamstwy barwionemi umiejący własnych, najzaufańszych przyjaciół podchodzić, a stumanionych łotrowsko zaprzedawać; śmiały przysiężnik, pyszny przy tym i układny”. Uzasadniając takie o nim zdanie, pisze dalej kronikarz: „A gdy uszło temuż Piotrowi Szafrańcowi bezkarnie, o którym powszechnie wieść niosła i widoczne mówiły poszlaki, że Wierzynkowi, rajcy krakowskiemu pod Seceminem 5000 czerw. zł zabrał, głuchy na wyrzuty własnego sumienia i głośno oskarżające go wieści, tem bardziej jeszcze uzuchwalił się i nie tylko już na prywatnym, obywateli i ziomków, których mocą chwytając wywoził do Szląska i Moraw, i za niecne myta sprzedawał, ale nawet na samego króla Kazimierza zdradzieckie czynił zamachy, wynajdował środki, jakby kogo mógł złupić, obrać ze wszystkiego lub zabić”[4].

W takim to otoczeniu, wśród takich wychowani przykładów – synowie podkomorzego: Krzysztof i Stanisław – podobnych dopuszczali się czynów – niepohamowanej niczym swawoli. I znów jak za ich ojca, odżyła tradycja groźnych napadów i rabunków w tej okolicy, dokonywanych wspólnie przez braci. Kronika Miechowity podaje szczegóły tych rozbojów, nazwiska kupców krakowskich przez nich zrabowanych i zabitych. Głos powszechny obwinił o to głównie Krzysztofa, który przewidując znać następstwa, już w r. 1480 opiekunem żony swej Zofii i jedynej córki Heleny naznaczył brata Stanisława. Wkrótce potem wywołany z kraju, gdy jako banita tułać się musiał, złapany i w wieży zamku krakowskiego zamknięty, wreszcie z rozkazu króla po św. Michale 1482 r. podczas jarmarku w Krakowie ręką kata ścięty i w kościele bernardynów pochowany został. Nie dosyć na tym. We dwa lata później wytoczono sprawę przeciwko wspólnikowi winy – Stanisławowi oraz matce ich, iż wywołanego z królestwa w Seceminie i innych dobrach swoich ukrywali. Równocześnie obwiniając o toż samo i Jana Spytka Turskiego z Woli Bąkowej, z którego tradycja ludowa zrobiła owego opryszka Bąka z Bąkowej Góry[5]. – Zaiste były to czasy niezwykłych ludzi, zasobnych w cnoty nie ziemskie lecz i niepospolite wady”.

Wieś Chotów nad rzeką Chotówką, do której kościoła parafialnego należało pierwotnie Oleszno, jest to stare gniazdo szlachty Chotowskich, którzy tu siedzą tu jeszcze, choć na połowie dziedzictwa, na początku XVI wieku[6]. Większą część tej majętności w r. 1508 posiada wdowa po swym Piotrze Szafrańcu, w r. 1540 zaś syn tegoż, zapewne Stanisław[7]. Że był tu kościół parafialny już w pierwszych latach XV wieku, początkiem swym sięgający zapewne XIV stulecia, upewnia nas dokument zachowany w aktach konsystorza gnieźnieńskiego. Występujący w nim 3 III 1415 r. pleban z Chotowa imieniem Sulko, w sprawie o dziesięciny z Marcina i Adama dziedziców Pniew [?], powołuje się na dawne swego kościoła prawa. Arcybiskup Łaski odbywając tu w 1521 r. wizytę kanoniczną zastał kościół tutejszy pod wezw. św. Stanisława i Bartłomieja drewniany[8], tak od starości zniszczony, że restaurować się pewno nie dał[9]. Istniał on jeszcze jako parafialny w r. 1540, później zanikają o nim wzmianki, upaść więc musiał, a gdy w pobliskim Olesznie zbudowano kościół, tam przeniesiono nabożeństwo parafialne[10].

Z parafią chotowską graniczyła wieś Januszowice nad rzeką Czarną, stare gniazdo Januszowskich h. Rola. Z tych Jan Pakosz z Januszowic wybudował tu w r. 1314 kościół wspomniany też w r. 1415, gdy pleban tutejszy występuje w pewnej sprawie przed aktami metropolitalnymi. Już na początku XVI wieku, kiedy kościoły archidiecezji wizytował, był w Januszowicach kościół kamienny, stary [recto], pod wezw. św. Wawrzyńca, a prawo prezenty należało do dziedziców tej wsi i konwentu. W skład parafii oprócz wspomnianych wiosek wchodziły i  Rzewuszyce[11]. Skasowana ostatecznie pod koniec XVII wieku, włączona została do parafii pobliskiej w Kluczewsku (a świadczy o niej) stojąca dotąd kapliczka murowana na miejscu jego istnienia.

Kluczewsko, do którego wcieloną została parafia chotowska, było dziedzictwem rodu Okszyców – Chocimowskich, którzy już w od XV wieku, z ojca na syna  – trzymali w zastawie starostwo przedborskie. Pierwszym znanym nam z imienia posiadaczem Kluczewska, był Andrzej Chocimowski, podstoli sieradzki [urząd ten stracił w 1521 r.], który żonie swej na dobrach tych zapisał „dotalicium.” Synowie tegoż: Jan, Marcin i Stanisław, występują w księgach poborowych chęcińskich w 1540 r., jako posiadacze wsi Kluczewska, Brześcia, Pilczycy [Jaraszowej]. Byli natenczas w Kluczewsku kmiecie siedzący na półłankach, zagrodników 7, karczma i sadzawka[12]. Z tych trzech braci Chocimowskich, najstarszy Jan utrzymał się przy Kluczewsku. Był on sędzią grodzkim opoczyńskim i z tym tytułem podpisał się na komisji granicznej 1560 r. sypiącej kopce między Rudziskiem Radoszownickich a Chrząstowem Koniecpolskich[13]. Później własność rodziny Łąckich z Nadola: Zygmunta – Konstantego i Andrzeja – Konstantego, którzy w 1671 r. robią tu działy familijne[14].

W XVIII wieku przechodzi na Turskich, z nich Feliks biskup krakowski i ostatni książe siewierski, często tu w lecie rezydował, w tym samym dworze, w którym chwilowo przebywał i Karol XII, król szwedzki w epoce bitwy kliszowskiej. Biskupowi Turskiemu przypisać też należy fundację kościoła parafialnego z kamienia, pod wezw. św. Wawrzyńca z r. 1796, a nie synowcowi jego Franciszkowi Ksaweremu, stolnikowi szadkowskiemu [jak błędnie podaje Rabrycela z 1900 r., a za nią Słownik geograficzny], który dopiero po śmierci stryja  biskupa [zm. dnia 31 marca 1800 r.], odziedziczył po nim ten majątek. Do niego przeto jako fundatora odnieść należy to, co podaje Słownik geograficzny iż przeniósł parafię ze wsi Januszowic do Kluczewska, a która należała wówczas do kolegiaty kurzelowskiej połączył z włościami, które stanowiły jego własność. Wtenczas też ostatni proboszcz januszowicki, ks. Franciszek Wolski, otrzymał w zamian zrzeczenia się, odpowiednie wynagrodzenie w ziemi i lasach, te zaś wsie, które należały do kolegiaty kurzelowskiej, obowiązały się odrabiać każda po 50 dni w czasie żniw plebanowi nowo wygotowanej parafii.

Jest to świątynia[15] murowana, gontem kryta, bez wieży, o szczycie kroksztynami renesansowymi i data na froncie 1888 r., przypominającą rozszerzenie świątyni. Objaśnia nam o tym napis na murze nad zakrystią, w te słowa:

„Świątynia ta powiększoną została o 19 łokci w 1888 r., pomalowana wewnątrz 1890 r., konsekrowana przez biskupa Kulińskiego 1891 r.”.

Wewnątrz kościół sklepiony beczkowato, posiada trzy ołtarze. W prezbiterium tablica pamiątkowa: Wojciecha Czernickiego, majora b. wojsk polskich, ur. 1783 r. zm. 9 sierpnia 1835 r. z herbem Jastrzębiec odmiennym. Z rodzinny fundatora widzimy tu grobowe napisy:

„Pamięci Ksawerego Turskiego, Stolnika Szadckiego, Dóbr Kluczewskich Dziedzica i Marjanny Z Hr. Przerębskich Żony Oraz Synów Jana, Ignacego i Maksymiliana”

(oraz) Stefanii z Turskich Konarskiej, zm. 25 czerwca 1870 r. [herby Rogala i Gryf]. Tu również spostrzegamy wyrytą datę zgonu, d. 2 sierpnia 1812 r., ostatniego proboszcza januszowskiego, ks. Franciszka Wolskiego, kanonika kurzelowskiego.

Nieopodal kościoła, na wprost jego frontu, w cieniu odwiecznych drzew parku, widać mury dawnego pałacu, pamiętające zapewne świetne czasy biskupa Turskiego – dziś własność pp. Henryka Rejchmana i Władysława Jaszona, przemysłowców warszawskich. Nabyli oni te dobra w r. 1879 od Turskich za sumę 240 700 rubli.; składają je folwarki: Kluczewsko, Januszowice, Siatki, Pilczyca i Zmarłe – z nomenklaturami: Dąbrowa, Kłudzie, Modrzew i Grzebień oraz wsiami: Kluczewsko, Pilczyca, Januszowice, Brzeście i Zalesie – ogółem 7282 mórg. Przez dobra te przepływa rzeka Czarna, tworząc dwa stawy i pięć sadzawek. Przemysł stanowią: gorzelnia, młyn, tarczek i dwie fryszerki, cegielnia i eksploatacja torfu[16].

Po tym dłuższym wstępie o stronach, kędy sięgały granice posiadłości Szafrańców – zwróćmy uwagę na główniejsze siedziby tego możnego rodu.

Na trakcie wiodących z Włoszczowy do Radoszyc i Przedborza, w cichym ustroniu między pagórkami, wśród lesistej krainy, osiadła przed wiekami wieś Oleśno vel Oleszno[17], stare dziedzictwo Oleśnickich z Oleśnicy [de Olesznica] pod Pińczowem, pieczętujących się herbem Dębno. Już w r. 1398 występuje Divisius de Oleszno – przed aktami grodu krakowskiego[18].

Zofia Oleśnicka, jak mówiliśmy wyżej, wniosła dobra te w dom Szafrańców słynnych odszczepieńców, którzy zbudowali tu zapewne zbór protestancki. Gdy nabył Oleszno od Szafrańcow  Adam Szypowski, Srzeniawita, kanonik krakowski i sekretarz królewski zbór upaść musiał. Jako administrator żup wielickich, znaczną zebrawszy fortunę – oprócz Oleszna kupił jeszcze Więckowice i Chotel, które braciom swym pozostawił. Biskup Łętowski z aktów kapituły krakowskiej wypisał, że w r. 1593 ks. Adam od sufragana Dębskiego oskarżony o wyniesienie sekretu ze stuby kapitularnej, gdy zaparł się, nakazano mu przysięgę, lecz darowano mu ją, „dla młodego wieku, dobrze napominąwszy”. Gorzej było, gdy w r. 1624 kapituła oskarżyła go przed biskupem o zabójstwo. Jak się ta gorsząca sprawa zakończyła, trudno wyśledzić; Łętowski uważa ją za potwarz[19]. Może ekspiacją za zbrodnię był zamiar ks. Adama Szypowskiego, wystawienia w Olesznie murowanego kościoła, któryby zastąpił stary i sparciały w Olesznie. W tym celu założyć miał fundamenty na wysokiej górze w Woli Oleszyńskiej, lecz śmierć przedwczesna, zaszła w listopadzie 1626r., nie pozwoliła mu dokończyć dzieła[20].

Sukcesorowie ks. Adama, rodzeni jego bracia Jan Jakub i Marcin Szypowscy – Bielscy [gdyż i tak pisała się ta rodzina, z Białej od Lelowa], nie będąc w możności spełnienia wszystkich pobożnych zapisów zmarłego, całą majętność Oleszno z dworem i folwarkami: Świdno, Wola, Lasocin, Chotów, Krasocin i Mieczyn, sprzedali za 75.000 złp. ks. Mikołajowi Szyszkowskiemu, sekretarzowi JK Mci, kantorowi kapituły krakowskiej [od 1632 r.] biskupowi warmińskiemu, z warunkiem, aby tenże ukończył budowę kościoła.

Był ten Mikołaj Szyszkowski synem Jana h. Ostoja i matki Anny Ujeskiej h. Jastrzębiec a synowcem Marcina Szyszkowskiego, biskupa krakowskiego, któremu zawdzięczał wykształcenie swoje za granicą oraz późniejsze dostojeństwa kościelne. Biskup też krakowski dać musiał pieniędzy Mikołajowi na kupno dóbr oleszyńskich, skoro przyczyniając się do fundacji kościoła w Olesznie, występuje w aktach jako współdziedzic[21]. Od chwili też przejścia Oleszna do rąk Szyszkowskich, stracili dysydenci ostatecznie nadzieję odzyskania swego zboru, o który jeszcze w r. 1634 [według uchwały synodu w Oksie], postanowili „pisać do JMP Bieleckiego ze strony ks. Adama, prosząc, żeby go nam bene vole powrócił do zboru Oleszyńskiego, quem primum evocatusr a districtu Cracoviensi fuerit”.[22]

Według podania ludowego – biskup Szyszkowski miał zamiar na założonych już fundamentach przez ks. Szypowskiego – Bielskiego, wznieść klasztor z  kościołem dla bernardynów, gdy jednak jakiś robotnik powiesił się tam w nocy, biskup porzucił sprofanowane miejsce a natomiast wybudował podług tego planu – erem na Karczówce pod Kielcami. Podanie to potwierdza zachowany w aktach kościelnych dokument erekcji wydany na żądanie Marcina Szyszkowskiego, biskupa krakowskiego – przez Jana Wężyka arcybiskupa gnieźnieńskiego w r. 1627, a którego jurysdykcji leżało Oleszno. Jaki był jednak rzeczywisty powód przerwania budowy, trudno dziś orzec, to pewne, że obydwaj biskupi – krakowski i warmiński – nie dokonali zamierzonego dzieła. Po ich śmierci spadek dostał się kapitule krakowskiej, gdy jednak rodzina uważa się za pokrzywdzoną, na wstawienie się króla Władysława IV kapituła wydała część znaczną spadku bratu rodzonemu biskupa Mikołaja, Marcinowi Szyszkowskiemu, dziedzicowi Spytkowic, staroście lelowskiemu. I znów tradycja głosi, że nowy posiadacz spełniając wolę poprzedników swoich, postanowił wystawić kościół, lecz na innym już miejscu, bo przy drodze wiodącej do Radoszyc. Zaczęto stawiać mury, lecz niewidzialna jakaś ręka, w nocy niszczyła pracę robotników. Wtedy pobożny dziedzic spuszczając się na wolę Opaczności, aby pokazała sama, gdzie chce mieć wystawioną świątynię, kazał zaprząc parę wołów do ociosanej belki i puścić samopas, postępując tylko za ich śladem. Zwierzęta same zawlekły tram na wysoką górę w Olesznie, i przyklęknęły na tym miejscu, na którym też odtąd pokazywać się zaczęła jasność a wśród niej postać Boga Rodzicy.

Starosta lelowski rozpoczął niezwłocznie budowę kościoła z kamienia i cegły, doprowadził ściany pod dach, a na uposażenie kapłanów, zapisał w r. 1644 w grodzie chęcińskim 815 złp., gdy niepokoje wszczęte w kraju przerwały i tę robotę. Najście też Szwedów, którzy cofając się z pod Jasnej Góry, w topielach tutejszych kilka armat zostawić musieli, następnie morowe powietrze i pożary – kazały zaniechać budowy.

Dopiero gdy zawieruchy krajowe uspokoiły się nieco, a nowi dziedzice Podoscy, spokrewnieni z familią Szyszkowskich, osiedli w Olesznie, przypomniano sobie o niedokończonej fundacji. Mikołaj na Podosi Podoski, (chorąży i) podkomorzy ziemi różańskiej, wraz z małżonką swoją Teresą na Urusku (Uhrusk koło Kłodawy – przyp. DK) Krzywczycką, starościanką chełmską, dokonali tylekroć razy rozpoczynanego dzieła. Podoska umierając w r. 1676, zleciła synom swoim Janowi i Stanisławowi dalszą opiekę nad fundacją; testament jej oblatowany w grodzie opoczyńskim d. 3 października tego roku zawierał zapis 2000 złp.; oprócz tego następujące pola, ogrody i łąki w dobrach olesznickich, których ciekawe nazwy tu przytaczam: „pole pod Lednicą”, „niwa pod wsią Zabrody”, „niwa pod Chruścinami”, „pole ma Zapłociu”, „pole na Przeczkach”, „półłanek w Skorycie”, „pole na Podkomorniczu”, „półłanek na Łąkach”, „pole zwane Okrągłą Dąbrową”, „niwa ku Starkowcu”, itd. Za staraniem sukcesorów Teresy Podoskiej, w r. 1685 w niedzielę po św. Wawrzyńcu, dokonana została konsekracja kościoła przez ks. Władysława Silnickiego, biskupa (tytularnego) termopolitańskiego, sufragana wieluńskiego, kanonika gnieźnieńskiego a proboszcza w Koniecpolu, pod wezw. Wniebowzięcia N. Maryi Panny i św. Franciszka Serafickiego – o czym głosi tablica wmurowana nad zakrystią[23].

Na wysokiej górze, wznoszącej się do 190 stóp nad poziom morza, stoi ta okazała świątynia, którą widzieć można o mil kilka, białością swych murów malowniczo rysująca się na tle błękitu[24]. Szczególniej od strony zachodniej w całym majestacie ukazuje się nam jej wieża, piętrząca się nad ziemią na stóp 60. Wieża ta wysunięta na przód kościoła o 14 łokci, u podstawy swojej jest czworoboczną, na wyższej kondygnacji budowana w kształcie ośmiokątnego ostrosłupa, posiada trzy duże okna, z przepięknym widokiem na dalszą okolicę; ponad niemi symetrycznie umieszczone wnęki, zawierały dawniej obrazy świętych, z których dwa tylko pozostały. Przykrycie wieży stanowi kopuła zakończona krzyżem, dziwnie pochylona na bok przez wichry i burze. Gdy proboszcz obecny chciał ją naprawić, włościanie prosili, aby zaniechał zamiaru – „bo tak ładnie, kaj się obrócić to wszędzie się ku człowiekowi kłoni”. Po obydwóch stronach wieży, wznoszą się dwie facjaty zakończone pięcioma piramidami z cegieł, takież ozdoby znajdują się i na szczytowych zakończeniach zakrystii i kaplicy, stanowiących jakby ramiona krzyża, w kształcie którego zbudowany jest kościół. Całość utrzymana jest w barokowym stylu, powszechnie niemal używanym u nas w początkach XVII wieku. Wewnątrz kościół o jednej nawie sklepionej beczkowo, o łukach krzyżujących się w dwóch miejscach. Część kapłańska o wiele niższa, sklepienie tam wsparte na gurtach, zakończone konchowato. Cztery szkarpy podpierają ściany, dziewięć okien oświetla wnętrze nadając wniosły, jasny wygląd świątyni. Struktura wielkiego ołtarza oraz trzech bocznych, zastosowana do ogólnego stylu. Zwłaszcza główny ołtarz sięgający aż pod sklepienie, wyróżnia się pięknością rzeźby w drewnie. Przed nim nie jedna gorzka łza obeschła, nie jedno serce bolejące pociechę dostało. Bo w tym ołtarzu zajaśniała łaskami Boga Rodzica w cudownym obrazie.

Kiedy wizerunek ten dostał się naprzód do kościoła chotowskiego – nie wiadomo. Zachowana tylko tradycja objaśnia, że przez Tatarów zabrany w nieznanych stronach, uwożony przez nich w Chotowie porzucony został, bo konie nie chciały dalej ciągnąć wozu, na którym wraz z innymi łupami był umieszczony. Jest on malowany na płótnie farbami olejnymi na wzór obrazu częstochowskiego, lecz gdy nie ma blizn na obliczu Najświętszej Panny, wnioskować można że pochodzi z przed roku 1430, czyli daty napadu husytów na klasztor jasnogórski. Teresa Podoska erygując kościół w Olesznie za warunek położyła, ażeby obraz ten wraz z bractwem szkaplerza św. przeniesiony był z Chotowa do tej nowej, wspanialszej świątyni. Biskup Stefan Wydźga wolą testatorki zaakceptował i pozwolił na uroczyste przeniesienie, które nastąpiło w dniu 2 lipca 1680 r.; bractwo wraz z obrazem trwało w kościele oleszyńskim aż do r. 1732. Gdy zaś w tym czasie piorun uderzył w kościół i spalił dach cały ówczesny proboszcz chotowski, do którego prebenda oleszyńska należała, bez zezwolenia swej władzy obraz cudowny wraz z bractwem, księgami i klejnotami, przeniósł do Chotowa. Wynikł proces kanoniczny, zakończony dekretem prymasowskim, nakazującym zwrot kościołowi oleszyńskiemu. Jakoż w r. 1765, dnia 21 lipca, obraz procesjonalnie przeniesiony z Chotowa, znalazł się na dawnym swoim miejscu. Od tego czasu wzmogła się jeszcze cześć dla tego świętego wizerunku, liczne wota zawieszane przy nim świadczą o doznanych łaskach, a lud wieśniaczy wdzięczny za te dobrodziejstwa Matuchnie ukochanej śpiewa: „Gwiazdo śliczna, wspaniała – Oleszyńska Maryja!” – zapytany zaś opowiada, że gdy przenoszono obraz z Chotowa, wtedy potratowane zboże na polach, na drugi dzień cudownie powstało, a z obrazu po ustawieniu go w wielkim ołtarzu, wystąpiła jasność niezwykła i siła niebieska, uzdrawiająca wszelkie niemoce w całej parafii.

Przy wejściu do kaplicy św. Franciszka, umieszczony w ścianę prezbiterium, jedyny w kościele nagrobek marmurowy, z herbem Wieniawa i napisem:

„Pamiątka Józefa na Niemojewie Niemojewskiego, kilkakrotnie posła na sejm, zm. w Paryżu, wdzięczny syn Erazm Michał Niemojewski, V-ty dziedzic z imienia na Olesznie 1829 r.”.

W wieży frontowej umieszczono dwa duże dzwony, z tych jeden ma napis:

„Cons mich Gospar Koerber in Breslau” i datą 1742 r.

i drugi z datą 1761r. i słowami:

„Mich iber G. Os Frenaciscus Suler”.

Najstarszy z dzwonów. umieszczony na lipie przy kościele – na nim napis:

„(AE) Soli Deo Gloria.Anno 1645[25].

.Dopóki istniał kościół parafialny, tamtejsi proboszczowie spełniali obowiązek plebanów i w Olesznie, a od r. 1600 takich prebendarzy i wikariuszy akta miejscowe wymieniają do czterdziestu. Gdy w kościele w Chotowie zniszczał zupełnie, nabożeństwo parafialne w r. 1789 ostatecznie przeniesiono do Oleszna, do tego też czasu osiedli tu na stałe proboszczowie. Pierwszym z nich był ks. Feliks Jaroński, dr św. teologii i obojga prawa, po pierwszym zajęciu Krakowa przez Austriaków profesora filozofii na Wszechnicy Krakowskiej.

Urodzony w r. 1775, wyświęcony na kapłana w 1800 r., pierwsze probostwo otrzymał w Olesznie w 1804 r. a następnie kolegiatę 150 Świętych w Krakowie, został kanonikiem archidiecezji warszawskiej w latach 1821 – 1823, wykładał Pismo św. i filozofię naturalną w seminarium kieleckim. Na starość usunął się do Oleszna, gdzie jako proboszcz i kustosz kolegiaty kurzelowskiej zmarł nagle w kościele, dnia 27 grudnia 1827 r. i pochowany na cmentarzu miejscowym. Jeszcze jako profesor publiczny na uniwersytecie krakowskim, zabrał się do pracy nad filozofią, spowodowany brakiem należytego uwzględnienia tej umiejętności na Wszechnicy Krakowskiej. Myśli swe o tej sprawie wyłuszczył w rozprawie „Jakiej filozofii Polacy potrzebują” [Kraków 1810 r.]. Następnie opracował na podstawie B. E. Wentzla dzieło trzytomowe „O filozofii” [Kraków 1812 r.], w układzie systematycznym ze szczególniejszym uwzględnieniem logiki, dołączoną do tego dzieła rozprawą o władzach człowieka. Zdaniem Piotra Chmielowskiego – Jaroński choć nie był słuchaczem Kanta, lecz na jego pismach wykształcił się; w dziele „O filozofii” wystąpił surowo przeciwko „Logice” Kondyllaka, z której niczego, jak powiada, nie mógł się nauczyć[26].

Obecny proboszcz w Olesznie ks. Romuald Wójcik, czcząc w zmarłym zasługi, około kościoła Chrystusowego i nauki, pamięć jego uwiecznił w świątyni olesznyńskiej w 1897 r. umieszczeniem tablicy jego marmurowej.

Wspomniany fundator pamiątkowego głazu dla chwały ołtarza, ks. Jarońskiego, sam też ze wszech miar zasługuje na wspomnienie wzmiankę.

Urodził się ks. Romuald w Skalbmierzu, w 1854 r., po odbyciu nauk gimnazjalnych w Pińczowie i Kielcach, wstąpił do seminarium tamże w r. 1872. Wyświęcony na kapłana w 1877 r., pierwsze probostwo w Łanach Wielkich [1885 r.], następnie w Niegodowie [1890 r.] a od 1893 r. w Olesznie. Ukochawszy książkę i pióro, czas wolny od zajęć parafialnych poświęca kreśleniu artykułów i korespondencji do czasopism warszawskich, a treścią ich zazwyczaj opisy historyczne miejscowości, obyczaje ludu itp.

Oddzielnie ogłosił drukiem cały szereg książeczek popularnych: „Barbara święta patronka górników”, „Pobożne czytanie o św. Wojciechu z monografią kościoła w Łanach Wielkich”, „Różańcowe wieczorne modlitwy”, „Historyczne wiadomości o parafii i kościele NM Panny w Olesznie”. – Tej ostatniej pracy, opartej na archiwalnych źródłach, zawdzięczamy wiele szczegółów do niniejszego opisu.

Schodząc z góry kościelnej między wiejskie opłotki, pokazywano nam miejsce, gdzie stała do niedawna bardzo stara – bo ze 300 lat mająca – karczma, o wysokim, łamanym dachu. W Olesznie, jako miejscowości słynnej cudownym obrazem, przez długi czas nie wolno było mieszkać Żydom. dopiero w r. 1760 ówczesny dziedzic przyjął Żyda szynkarza do owej karczmy, do której, jako czyniącej znaczny dochód – starali się Żydzi od dawna dostać. Wnet parafianie z plebanem Leżeńskim na czele, zanieśli skargę do arcybiskupa a ten wydał dekret, mocą którego zagroził wszystkim co dzierżawić będą mieszkania, domy Żydom, iż według praw kanonicznych obciążeni zostaną ekskomuniką kościelną. A dziś w Olesznie wśród katolickiej ludności gnieździ się do 150 Żydów !

A lud tu cichy, spokojny i szczerze przywiązany do swej wiary i zakonu. Zbawienny pod tym względem wpływ wywarła świątynia, do której cudownego obrazu, dążyli z dalszych stron nawet, pobożni pielgrzymi – starano się przeto żyć w Olesznie uczciwie, w czystości obyczajów.

Starzy gospodarze opowiadają, że gdy trafiła się wśród młodzieży rozpusta, to zaraz pod lipą co stałą w Olesznie przy drodze, przywiązywano wszeteczną dziewkę, co straciła wstyd i panieństwo. Zwykle w niedzielę się to odbywało; wystawiona na pośmiewisko, była chłostana rózgami przez idących do kościoła, następnie ucinano jej warkocze i wyświęcano ze wsi. Takież samo miejsce publicznej kary było zgotowane dla mężczyzn rozpustników niedaleko wsi Chotowa za Olesznem, gdzie również pod drzewem, jak pod pręgierzem musiał stać winowajca przez dobę całą, smagany rózgami przez rówieśników a często i przez urząd gminny.

Jedna długa i szeroka ulica, stanowi rozległą i porządnie zabudowaną wieś, a spotykane co chwila sklepiki żydowskie – nadają osadzie tej pozór miasteczka[27], – Chaty też wiejskie, zwłaszcza starsze, przypominają budową swoją dworki podmiejskie. Ustawione zazwyczaj bokiem do ulicy a wyższa ściana służy za wejście. Przed nim, wsparty na drewnianych słupach, znajduje się podsień czyli ganek. Zdaniem Jana Karłowicza, tego rodzaju chaty stanowią „rzadszy typ polski”, zapożyczony przez nas ze Skandynawii[28].

Lecz oto wstępujemy do parku, którego cienista ulica prowadzi nas do prawdziwie pańskiej rezydencji Wieruszów – Niemojewskich, od lat półtorasta właścicieli dóbr Oleszna.

Na sztucznie usypanym wzgórzu, oblanym kanałem pełnym dotąd wody, stał dawniej zameczek Szafrańców, później Szyszkowskich, a ostatecznie ruina[29]. Nieopodal, za wodą, stoi dotąd staroświecki dwór modrzewiowy, wysokim, łamanym w kondygnacje dachu, oknach zaopatrzonych w okiennice ozdobione kiedyś (w) malowane arabeski, z tradycyjnym gankiem na przedsień. Dwór- z wielkim zniszczeniem dla tego ciekawego zabytku polskiego drzewnego budownictwa, mieszka tu służba folwarczna. Obok stajnie z piękną stadniną koni kozackich z zamiłowaniem hodowanych przez obecnego właściciela, p. Stanisława Niemojewskiego, zwanego powszechnie dla swych upodobań „kozakiem”.

Spotkaliśmy właśnie dziedzica, który powracał ze zwykłej przejażdżki konnej, bo inaczej, nawet w dalszą podróż, nie zwykł się poruszać.

Patrząc też na tego starca, gdy zoczywszy gości, sadził ku nam wyciągniętym kłusem na wronim bachancie, zdawało się, że ujrzeliśmy jednego z atamanów „Ukrainy” – tak sympatycznie opisywanych przez Bohdana. Zaproszeni do pałacu[30] przez uprzejmego gospodarza, zawracamy nazad do parku, gdzie na miejscu starych ruin zamkowych, dziad obecnego właściciela, wznieść kazał piękny gmach mieszkalny. O wysokich suterenach, rozległych komnatach parteru i piętra, na szczycie dźwiga w żelazie odlany herb Wieruszowa. Zwróciła też uwagę naszą wmurowana w ścianę u przyziemia – żelazna lwia łapa: podobno gdzie ona się znajduje, tam właścicielowi nie braknie nigdy dostatków, bo również jak podkowa przybita u progu szczęście ma sprowadzać.

Przy kamiennych schodach wiodących do podwoi pałacowych, stał uwiązany do słupka koń osiodłany. Stary to obyczaj naszych rycerskich przodków, aby dla wygody przyjezdnych słupy takie umieszczać przy wejściu, bo więcej naówczas jeżdżono konno – zostawiając kolasy dla chorych starców, kobiet i dzieci. Przed pałacem oleszyńskim jest to tym większa osobliwość, że przy słupku stoi dzień i noc koń osiodłany a inny na zmianę w stajni, jakby oczekując na drugiego Mikorta, który lada chwila ostrzeżony przez czaty o wtargnięciu w granice Rzeczypospolitej czambułu tatarskiego, wskoczy na kulbakę by poprowadzić mołojców na pogan.

W komnatach pałacowych urządzonych po staroświecku mieści się ciekawy zbiór broni wschodniej oraz pamiątki po rodzinie książąt Golicynów, familii małżonki p. Stanisława.

Z tarasu, poza pałacem, gdzie stary ogród włoski opuszcza się ku kanałowi, przez umyślnie wycięte w gąszczach starodrzewów przeźrocze, widać z dala wspaniały kościół parafialny. Tu siedząc – długi czas nadziwić się nie mogliśmy widokiem piękna natury, spotęgowanego jeszcze przez sztukę. Z rąk do rąk krążył też puchar kryształowy [nie próżny], pamiątka rodzinna – jak świadczy napis na przykrywie ofiarowany przez Norberta Niemojewskiego – Antoniemu Niemojewskiemu, około r. 1750. Po obydwóch stronach tego kwartowego prawie kielicha, taki wyryto wierszyk, przypominający lukrowne czasy Sasów:

„Gdyby Pan Bóg ma jedyna

Chciał iść wodą świat tworzący

Tam gdzie teraz rzeki płyną

Byłby potok win ciekący

Morze byłaby piwnicą

Ziemia byłaby winnicą

Ludzie beczki na przelanie,

Ja za lewar stałbym Panie.

* * *

By pijaczki i pijaki przyjemniejszy widok miały.

Przemieniłbym nieba znaki w butle, gąsiory, antały.

A jak teraz z nich promienie

Tak by ciekły win strumienie

My byśmy oczy zmrużali

Usta tylko otwierali”.

*

[1] Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, II, Kraków 1870, por. 3073, 3750.

[2] Żr. Dz. XIV, s.485; XV, s. 579.

[3] Może w nazwisku „safiarza” ducha błot z okolic Kielc przechowała się pamięć rzeczonego Szafrańca.

[4] Jana Długosza, Dziejów Polski (ksiąg dwanaście, w: Opera omnia), T.V. (Cura A. Przeździecki, Kraków 1866-1870), s. 147.

[5] Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, T. II, (Kraków 1870-1884,) por. 4253, 4289, 4290, 4291.

[6] O rodzie tym por. A. Boniecki, III, s. 77.

[7] Źródła Dziejowe, T. XV. (Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym, T. XV, oprac. A. Pawiński, Warszawa 1886) s. 579.

[8] (Por. A. Adamczyk, Kościoły drewniane w województwie kieleckim, Kielce 1998, s.199-200)

[9] J. Łaski, (Liber beneficiorum archidiecezji gnieźnieńskiej, T. I, wyd. J. Łukowski, Gniezno 1880-1881), s. 609-611. (W Chotowie w latach 1570-1589 istniał zbór  kalwiński Chotowskich i Mikołaja Cikowskiego, por. Akta synodów różnowierczych w Polsce, wyd. M. Sipayłło, t. II, s. 270 i t. III, s. 96, 450, 589; H. Merczyng, Zbory i senatorowie protestanccy w dawnej Rzeczypospolitej, Warszawa 1904, s. 50,; W. Urban, Reformacja we Włoszczowskiem, w: Z dziejów Włoszczowy i regionu włoszczowskiego. Materiały sesji naukowej z 15-16 grudnia 1989 r., Kielce 1991, s. 30)

[10] (Parafię przeniesiono do Oleszna po 1521 r., por. L. Kajzer, Założenia obronne w Kurzelowie, Olesznie i Sancygniowie. Wybór podstawowych danych historycznych i wyniki wstępnej kwerendy archiwalnej, mps Łódź 1981, s. 5)

[11] J. Łaski, LB, s. 611-612.

[12] Żr. Dz., XIV, s. 273; XV, s. 572.

[13] Archiwum Podleskie, rkps 265.

[14] Acta castrensia Cracoviensia Manual., nr 12, k. 436.

[15] (Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, T. III, z.. 12, Warszawa 1967, s. 15-17)

[16] Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, IV, s. 166.

[17] (W roku 1415 Władysław Jagiełło zezwolił Piotrowi Szafrańcowi, podkomorzemu krakowskiemu na lokację miasta na prawie magdeburskim we wsi Oleszno, jednak w 1540 r. wykazano w Olesznie tylko zamek, dwór z folwarkiem, 13 kmieci na łanach, 4 karczmy, 9 zagrodników, młyn, 4 stawy, bór z barciami, łąki i kopalnie rudy, por. F. Kiryk, Urbanizacja Małopolski. Województwo sandomierskie XIII-XVI wiek, Kielce 1994,, s. 84-85; K. Głowacki, Miejskie układy przestrzenne na obszarze historycznej ziemi sandomierskiej, Kielce 2000, mps, poz. 81)

[18] SPPP, VIII, s. 607.

[19] L. Łętowski, Katalog (biskupów, prałatów i kanoników krakowskich, Kraków 1852), T. III, s. 126-127.

[20] Ks. R. Wójcik, Historyczne wiadomości o parafii i kościele w Olesznie, Warszawa 1899, s. 10.

[21] (Marcin Szyszkowski, starosta lelowski, był bratem Mikołaja biskupa warmińskiego, zm. 1643, por. CIP,T. I, z. 5, przyp. 3, s. 133)

[22] J. Łukaszewicz, Dzieje kościoła (wyznania helweckiego na Litwie i dawnej Małej Polsce, Poznań 1853), s. 389. Autor ni nie wie, gdzie ten zbór w Olesznie leżał.

[23] (Por. CIP, T. I, z. 5, s. 131-132)

[24] (Por. KZS III, z. 12, s. 39-40. J. Wiśniewski, Historyczny opis kościołów, miast, zabytków i pamiątek w powiecie włoszczowskim, Marjówka 1932, s. 192-193)

[25] (Por. CIP, T. I, z. 5)

[26] Por. P. Chmielowski, Historia literatury polskiej, Warszawa 1899, T. III, s. 106.

[27] (Por. L. Stępkowski, Nieudane miasto Oleszno, w: W sarmackim Krasocinie, Kielce 1997, s. 41-46)

[28] Por. Chaty polskie. Studium lingwistyczno – archeologiczne, Pamiętnik Fizjograficzny, IV, s.  404-405.

[29] (Wg.: L. Kajzer, Założenia obronne w Kurzelowie, Olesznie…, s. 6, istniał jeszcze w 1627 r. „Dom wielki na kopcu, pod którym sklepów no 6 …na przekopie”; por. F. Kiryk, Urbanizacja Małopolski…., s. 84; zob. Katalog rysunków architektonicznych z akt ubezpieczeń w wojewódzkim Archiwum Państwowym w Kielcach, oprac. A. Penkala J. Szczepański, Warszawa 1993, plan dworu, poz. 1352)

[30] (Pałac został zbudowany z końcem XVIII w., wg. KZS, III, z. 12. s. 41)

Jest to fragment książki Michała Rawity-Witanowskiego pod tytułem: „Dawny powiat chęciński. Z ilustracjami prof. Jana Olszewskiego” wydanej przez Regionalny Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków w Kielcach w 2001 r.

______

Miedzianka

04 09 2011 r.

Muzealna Izba w Miedziance

Piknik górniczy


Organizator:

Muzealna Izba Górnictwa Kruszcowego, MGOK w Chęcinach

Program:

- występ zespołu tanecznego „Fresh – Miedzianka”
- pasowanie na górnika – inscenizacja przysięgi górniczej i skok przez skórę
płukanie złota
- pokazy dawnych technik górniczych
- średniowieczna wioska górnicza
pokazy dawnych technik kowalskich
- wybijanie pamiątkowej monety

W części rozrywkowej:
- swojskie jadło
- pokaz taneczny „Damian Majewski Show”
- pokaz walk rycerskich  w wyknaiu drużyny „Ferro Aquilae”
- występ zespołu „Uprowadzenie Agaty”
-występ zespołu „Comfort”
- wesołe miasteczko
- konkursy dla dzieci i dorosłych

Trudno jak dotąd określić, kiedy rozpoczęto eksploatację chęcińskich złóż kruszcowych. W starszej literaturze utrwalił się domysł, że rudę miedzi w okolicy Chęcin już w pradziejach, na co jednak jak dotąd nie posiadamy żadnych dowodów. Nieliczne źródła pisane pozwalają stwierdzić jedynie, że na terenie starostwa chęcińskie-go, rozpoznanie i wydobycie rudy ołowiu poświadczone jest od roku 1396 r., a miedzi od 1479 r.  Uznawany za najstarszy dokument potwierdzający istnienie w okolicy Chęcin zorganizowanego ośrodka górniczo-hutniczego uważano dokument Elżbiety Łokietkówny z roku 1374, w którym zezwalała na eksploatację rud srebra i ołowiu w promieniu jednej mili do miasta . Choć wiemy, że odnosił się nie do chęcińskich a olkuskich okolic, zostaje chyba jednak w kręgu dokumentów dotyczących Chęcin, jako że prawo obowiązujące olkuskich górników, przynajmniej do XVI wieku odnosić się miało do spraw chęcińskiego ośrodka .

W świetle treści dokumentu z 1275 r. wyzbycie się przez księcia osad położonych w okolicy powstałych później Chęcin potwierdzałoby fakt, że nieznane wówczas były księciu Bolesławowi Wstydliwemu owe złoża . Niektórzy badacze uznają możliwość ich odkrycia przez cystersów po roku 1249. W tymże roku Bolesław Wstydliwy wystawił dyplom dla opactwa wąchockiego, zawierający szeroką koncesję na poszukiwanie kruszców na terenie podległych księciu ziem tj. ziemi krakowskiej i sandomierskiej. Nie wiemy jednak jak konwent wykorzystał przywilej; zapewne nastąpiło to w stopniu ograniczonym do terenów dóbr klasztornych, na przykład w okolicach Pierzchnicy i Radomic  Z tak postawioną tezą utożsamia się śp. M. Paulewicz, uważając że jeszcze przed dokonaniem lokacji Chęcin funkcjonował w okolicy przemysł wydobywczy i przetwórczy rud metali, a miasto zasadzono na starych górach z ta myślą, aby umieścić w nim zarząd zorganizowanego już i działającego ośrodka przemysłowego. Profesor Jan Pazdur, odwrotnie, sądził iż złoża te odkryto podczas wydobycia kamienia pod murowane inwestycje króla Kazimierza Wielkiego, a więc już po lokacji miasta .

Nam wypada się przychylić do zdania tych, którzy łączą eksploatację kruszców z lokacją miasta Chęcin jak również budową zamku królewskiego, co miało miejsce na przełomie XIII i XIV stulecia . Teza taka została ostatnio mocno wsparta odkryciem reliktów sztolni pod kościołem parafialnym p.w. św. Bartłomieja, datowanej na prze-łom XIII/XIV lub początek XIV wieku. Odkrycie to wraz z obrazem XIII. wiecznego osadnictwa wokół Chęcin i danymi źródłowymi utwierdza pogląd o szczególnej roli górnictwa kruszcowego w powstaniu zamku i miasta. Celem ich powstania była po-trzeba stworzenia centrum administracyjnego i ochrona okręgu górniczego na odkrytych złożach kruszconośnych. Zachodzi tu pytanie, kto był inicjatorem ich powstania. Wedle ustaleń archeologa Czesława Hadamika motorem tych wydarzeń był Wacław II. W tym czasie bowiem realizował swoją wielką reformę monetarną uruchomiając królewską mennicę w Kutnej Horze. Jednym z organizatorów tejże mennicy był florentyńczyk Rinieri, starostwa królewski w Krakowie. Ołów, niezbędny do rafinacji srebra, sprowadzany był ze złóż olkuskich i bytomskich, lecz prowadzono zapewne poszukiwania nowych rejonów kruszconośnych. Budowa zamku miała za cel stworzenie ośrodka administrowania chęcińskim okręgiem kruszconośnym, który w 1306 roku był już w dużym stopniu ukształtowany, a przed 1325 rokiem przekształcony w starostwo.

______

Oleszno

02 10 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt.  Z dziejów zapomnianych bohaterów

Gmach Gimnazjum im. Armii Krajowej w Olesznie

Organizator:

powiat włoszczowski, Włoszczowskie Towarzystwo Historyczne, Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach, Urząd Gminy Krasocin, Gimnazjum im. Armii Krajowej w Olesznie

Program:

Godzina 12.00 – 13.00Msza Święta odprawiona za księdza biskupa Marcina Szyszkowskiego w kościele parafialny w Olesznie

Godzina 13.15 – 16.00 – SESJA POPULARNO-NAUKOWA (gmach Szkoły Podstawowej im. AK w Olesznie)

Godzina 13.30 – 13.55 –  Roman Mirowski: Zabytki nieruchome Ziemi Włoszczowskiej cz. III. Zabytki architektury sakralnej XIX w. na terenie powiatu a opracowania „białych kart” ewidencyjnych

Godzina 14.00 – 14.25 – Jan Niemojewski, Rodzina Niemojewskich w Olesznie i Włoszczowie

Godzina 14.30 – 14.55 – Bogdan Nocuń, Bitwa kościuszkowska na Chebdziu i jej kopce

Godzina 15.00 – 15.25 – Iwona Kania-Soboń, Oleszno z lat 1914-1918 w świetle materiałów źródłowych

Godzina 15.30 – 15.45 – Dariusz Kalina, Miasteczko Oleszno z zamkiem

 

______

Siedlce

25 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa (i promocja książki pt. W parafii Łukowa) pt.

W rycerskim gnieździe rodowym Jelitczyków

Siedlce, pałacyk (ob. szkoła)

Organizator:

Barabara Żądecka, radna z Ostrowa, Paweł Kaczor radny z Siedlec, Paweł Bukowski, radny z Lukowej, Ryszarda Ziemnicka, dyrektor szkoły w Siedlach, Dariusz Kalina p.o. kierownika OT NID w Kielcach

 

Program:
godzina 15.00 Msza Św. w intencji dawnych dziedziców i mieszkańców Łukowej i wsi okolicznych
15.4517.30 – akademia na terenie szkoły (dawny dwór), z udziałem młodzieży

 

 

Pierwszy kościół w Łukowej drewniany został wzniesiony w 1408 r. przez dziedzica Łukowej Klemensa Jelitko. Przetrwał on do połowy XVIII w., podczas wizytacji biskupiej z 1748 r. budynek kościoła był drewniany, miał zakrystię i kruchtę, posadzkę z kamienia. Na chórze muzycznym znajdowały się małe organy. Na cmentarzu przykościelnym ogrodzonym parkanem stała dzwonnica i kostnica. Całość była w bardzo złym stanie technicznym.

W roku 1753 w jego miejscu został wzniesiony nowy kościół, również drewniany, p.w. Pocieszenia Najświętszej Marii Panny, z fundacji Anny z Ossolińskich Szaniawskiej. Był on zlokalizowany na południowy-zachód od obecnego murowanego kościoła, istniał jeszcze w 1902 r., kiedy został uwidoczniony na rysunku Jana Olszewskiego obok wznoszonej nowej murowanej świątyni. Stary budynek miał nawę i prezbiterium rów-nej wysokości, pod osobnymi dwuspadowymi dachami, z sześcioboczną sygnaturką. Nawa zbudowana była na planie kwadratu o wymiarach 29 x 30 łokci, do której przylegało od południa podobne, nieco węższe, prezbiterium, przy nim zakrystia, zaś od strony zachodniej do nawy przystawiona była kruchta. Jeden z ołtarzy drewnianych nosił tytuł Przemienienia Pańskiego. W inwentarza kościoła z 1829 r. wejście główne umieszczone było od strony północnej, zaś drugie w kruchcie bocznej, gdzie znajdowała się kamienna kropielnica. Nawa miała podłogę i powałę wykonaną z desek, w prezbiterium z kamiennych płyt. Wnętrze świątyni oświetlało sześć okien, zakrystię jedno. Ołtarz główny wykonany z drewna, snycerskiej roboty, p.w. Pocieszenia Matki Boskiej. Boczne podobnież, p.w. św. Józefa i Przemienienia Pańskiego. Pośrodku kościoła umieszczona była płyta marmurowa z zatartym napisem, zasłaniająca zejście do grobu. Teren kościelny był oparkaniony, otoczony lipami.

W 1837 r. nastąpiło zawieszenie działalności parafii w Łukowej i przyłączenie jej do parafii w Chomentowie. W 1839 r. odnotowano, że ściany kościoła są zewnątrz tarcicami obite, zniszczony dach wymagał napra-wy, chór muzyczny posadowiony na belkach wpuszczonych w ścianę, był niebiesko malowany .

Dopiero w 1841 r. mianowano kolejnego proboszcza w Łukowej. Podjęto wysiłek wyremontowania kościoła, czemu patronował ks. Jan Chryzostom Banachiewicz, a Wincenty Męczykowski zebrał pieniądze na prace wokół kościoła i dzwonnicy oraz wystawienie budynków plebana, który planował jednak wzniesienie nowego kościoła na Górze Golec .

W 1899 r. powstał projekt autorstwa Franciszka Ksawerego Kowalskiego, dotyczący rozbudowy istniejącego kościoła, polegającej na dobudowie murowanej nawy do drewnianego kościoła . Wkrótce jednak zdecydowano jednak poszerzyć zakres proponowanych prac planując dobudować również murowane prezbiterium raz dwie kaplice. Aby zachować ciągłość pracy duszpasterskiej, zaplanowano że stary kościół będzie funkcjonować do czasu zakończenia budowy. Stało się tak, gdyż uzyskano większą niż zamierzano sumę pieniędzy od wdowy po zmarłym tragicznie Kazimierzu Bierzyńskim, Józefę ze Śliwińskich Bierzyńskiej z Ostrowa. Prace rozpoczęto 19 VII 1900 roku według zmienionego projektu F. K. Kowalskiego, a prowadził je majster Wincenty Domagała z Kazimierzy Wielkiej. Poświęcenia ukończonej świątyni dokonano 2 II 1902 pod wezwaniem Przemienia Pańskiego. W 1903 r. poświecono kaplicę zwaną św. Kazimierza Królewicza albo Bierzyńskich, zapewne z zamiarem pochówku fundatorki (pochowana została w innym miejscu – w Warszawie). Umieszczono w nim obraz przedstawiający świętego ofiarowany przez Józefę Bierzyńską, pędzla J. Pawłowskiego w 1901 r.

W kaplica św. Kazimierza znajdować się miał ołtarz rokokowy, pochodzący z dawnego ołtarza głównego z rzeźbami świętych i obrazami św. Antoniego, na zasuwie obraz Matki Boskiej Różańcowej.

Pierwszym proboszczem zbudowanego kościoła, był wspomniany Jan Chryzostom Banachiewicz, zmarły w 1909 roku, pochowany w kaplicy Dewitzów na cmentarzu parafialnym. W tym też roku wybudowano plebanię, według tradycji z drewna pochodzącego z rozbiórki  starego kościoła.

Po 1930 r. wzniesiona została kaplica dostawiona do ściany wschodniej nawy, która stanęła w miejscu na-wy drewnianej świątyni. Kościół do 1933 r. wewnątrz był jedynie wybiałkowany, a mury zewnętrzne w 1947 r. otynkowano. Ze starego kościoła przeniesiono obraz XVII-wieczny z przedstawienie Matki Boskiej z Dzieciątkiem w sukience z XVII w ..

Jest to budowla murowana z kamienia, składa się z prostokątnej w rzucie nawy i zamkniętego wielobocznie prezbiterium, oddzielonych od siebie arkadą, oraz dostawionej do ściany wschodniej prezbiterium zakrystii. Do wnętrza prowadzą dwa wejścia, z zaprojektowanych trzech. Wejście główne przez kruchtę poprzedzoną dwoma romańskimi kolumnami z kamienia. W prezbiterium oświetlone jest przez dwa okna, nawę cztery i dwa umieszczone w ścianie frontowej, w obie kaplice po dwa. W całym kościele i w kaplicach .znajdują się sufity. Kościół został konsekrowany w 1958 r. przez biskupa kieleckiego Jana Jaroszewicza. W 1980 r. odnowiono polichromię, w l. 1991-93 przeprowadzono prace konserwatorskie.

Wyposażenie

Ze starego kościoła przeniesiono obraz XVII. wieczny z przedstawienie Matki Boskiej z Dzieciątkiem w sukience z XVII w. umieszczając go w ołtarzu głównym w bogato zdobionej sukience z ok. XVII w. Na zasuwie widnieje obraz przedstawiający Pana Jezusa w Ogrójcu pocieszanego przez Anioła pędzla R. Mastelskiego z początku XX w., wyżej obraz św. Rocha, zaś po bokach umieszczono figury św. Piotra i Pawła.

W ołtarzu bocznym prawym, stoi ołtarz z obrazem Przemieniania Pańskiego, po jego bokach stoją figury św. Antoniego i św. Dominika, wysoko Matka Boska Królowa.

W ołtarzu bocznym prawym, umieszczony został obraz św. Józefa z Dzieciątkiem powyżej Dobry Pasterz. Po prawej stronie figury św. Doroty i św. Elżbiety. Ołtarze i ich elementy powstały w początkach XX w. (oprócz Obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem).

W prezbiterium wiszą dużych rozmiarów obrazy wyobrażające spotkanie Pana Jezusa podczas Drogi Krzyżowej; drugi to scena Ukrzyżowania z św. Marią i św. Janem, Marią Magdaleną.

W kaplicy św. Kazimierza umieszczony jest obecnie ołtarz drewniany architektoniczny z obrazem św. Antoniego z Dzieciątkiem, po jego bokach stoją rzeźby przedstawiające św. Stanisława i św. Wojciecha, wysoko umieszczony został obraz Matki Boskiej Różańcowej.

Ambona w miejsce starej, została wzniesiona po 1918, na ścianach mównicy umieszczone są płaskorzeźby przedstawiające Ewangelistów i alegoryczne przedstawienie Polski .

W zakrystii znajduje się relikwiarz św. Agnieszki z pocz. XX w., oraz kielich srebrny z drugiej ćwierci XVII w. z umieszczonymi na stopie scenami: Modlitwa w Ogrójcu i Ecce Homo oraz rozdzielający je kartusz herbowy z godłem Ostoja (w miejscu klejnotu umieszczony została infuła biskupia).

Późnorenesansowa chrzcielnica wykonana z ciemnobrązowego chęcińskiego marmuru, datowana na początek XVII w. Na trzonie ma wyryty herb z godłami: Pilawa, Jastrzębiec, Starykoń i Lis oraz literami SS DK. Zapewne do niej odnosi się informacja, że kupił ją w ks. J. Piechowicz (1879-1881). Zapewne również kropielnica marmurowa z podobnego materiału, datowana na drugą połowę XVIII w .

Organy

Opis kościoła z 1748 r. wymienia w kościele małe organy, inwentarz z 1829 określa je jako 6. głosowy instrument. W 1875 r. zbudowano nowy instrument przy zachowaniu rokokowej szafy, przez Tomasza Grudzińskiego, które ze starego przeniesiono do obecnego kościoła .

Dzwonnica

W inwentarzu z 1829 r. określono jako mocno zniszczoną, stojąca przy ulicy, w rogu cmentarz przykościelnego. W obecnie stojącej zawieszony jest dzwon pochodzący z 1606 roku z napisem:

Ad laudem solius Jehowae reperata 1606

Veni cito o D. Jezu

z herbem Jelita (Łukowskich) umieszczonym między literami:

M. L. P.A.L, P. L., B.L.

Ostrów

Zabudowa wsi skupiona jest na lewym, południowym brzegu Czarnej Nidy, nieopodal dawnej przeprawy przez rzekę w kierunku północnym. Nazwa wsi zapisywana jako Ostrów Kielecki (XIX w.) pochodzi od staropolskiego słowa ostrów oznaczającego wyspę.

O wczesnym osadnictwie na jej terenie świadczą wykopaliska archeologiczne przeprowadzone w 1927 r. .

Najstarsza wzmianka o tej wsi prywatnej pochodzi z aktu erekcyjnego kościoła parafialnego w Chomentowie p.w. Św. Krzyża, św. Mateusza i św. Marii Magdaleny. Okręg parafialny obejmował wsi: Chomentów, Łukowę, Ostrów, Wolę oraz połowa Stanowice, a ufundował ją rycerze Jakub, Mikołaj i Wszegniej, panowie piszący się z Chomentowa, a wsie wcześniej należały do parafii w Kijach. W 1408 roku wyodrębniła się parafia w Łukowej, w której zasięgu znalazł się Ostrów .

Jan Długosz w swoim opisie osady miał wątpliwości co do jej przynależności parafialnej. We wsi znalazł łany osiadłe przez kmieci, folwark, karczmę, zagrody, z których dziesięcina snopowa oddawana była do kościoła w Chomentowie o wartości sześciu grzywien. W innym miejscu wspomniał, że dziesięcina z Ostrowa, wsi położonej koło Kielc, została zamieniona na dwa łany położone we wsi Złota należącej do biskupstwa krakowskiego, należące do scholastyka kieleckiego .

W pierwszej połowie XVI w. (1529), dziesięcina z ról kmiecych oddawana była do kolegiaty kieleckiej, zaś z gruntów dworskich prebendarzowi św. Tomasza przy kościele w Mokrsku (Dolnym), a wieś została zaliczona do parafii w Brzezinach .

Według rejestru poborowego z 1540 r. wieś należała do Jana i Piotra Ostrowskich. We wsi jeden kmieć był osadzony na jednym łanie, a pięciu na półłankach, a półtora łanu leżało odłogiem. Dalej były dwie zagrody i jedna pusta, ponadto karczma i młyn  z sadzawką na Czarnej Nidzie. Były dwa dwory (curiae) należące do dwóch dziedziców oraz wspólny folwark, bory, lasy z pasiekami. Całość otaksowano ogółem na 170 grzy-wien .

W latach 1571-1632 r. akta synodów różnowierczych notują w Ostrowie, wsi będącej własnością Szafrańców, zbór protestancki, przy którym w 1621 r. jako minister protestancki odnotowany jest Zygmunt Rzepecki, a w roku następnym Jakub z Radziejowa . Części wsi do katolickiego zapewne wyznania posiadali Mikołaj Ostrowski  z bratem, jak również niewielki dział posiadała Anna Grabkowska, których położenie określono w 1573 r. jako Brzeziny-Ostrów .

Wkrótce Ostrów stał się własnością skoligaconych z Ostrowskimi Grabkowskich. Jeszcze w 1621 r. pod-czas tzw. okazowania wystąpił Stanisław Ostrowski, którego córka wniosła Ostrów w dom Grabkowskich h. Jastrzębiec . W tym czasie występują w dokumentach Krzysztof Grabkowski i Kacper Grabkowski . Ten ostatni był współdziedzicem dóbr Kazimierzy Małej, wraz z Janem i Piotrem, ale mieli zapewne jakieś działy we wsiach położonych w parafii Brzeziny. Wojciech (może jego syn), podwojewoda krakowski, potem podsędek krakowski (1661), miał synów Samuela, Franciszka, i Beniamina. Ten miał za żonę w 1661 r. Teresę z Mirowa Myszkowską, siostrę wojewody krakowskiego, był łowczym rożańskim, syn jego, Jan Beniamin, dziedzic wsi Zgórsko, żonaty był z Zofią z Rataj Rarowską, z którą miał córkę i synów Stefana, Aleksandra, Zyg-munta i Władysława. W 1676 pozostała po nim wdowa wraz z matką Teresą, miały wieś Ostrów

Syn Stefana, dziedzica Gaj i Dobruchów, Józef popisał elekcję 1764 roku z województwa lubelskiego. Z tego zrodzony syn Kajetan, z vicesgrrenta sądowego chęcińskiego, żupnik 1771, skarbnik (1775), wojski opoczyński, sędzia grodzki chęciński (1785), z żony Marianny Fabiańskiej miał syna Wincentego Bartłomieja i może Wojciecha, vicegerenta chęcińskiego (1771) z tego rodu pochodził Roch Grabkowski ze skarbnika (1779), wojski mniejszy chęciński (1783) miecznik chęciński (1785-1794), żonaty był z Barbarą Dąmbską, miecznikową innowłodzką .

Jan, syn wspomnianego wyżej Kacpra, miał córkę Elżbietę Grabkowską, zaśłubioną Mikołajowi Stradomskiemu h. Prus Pierwszy, piszącego się na Ostrowie, pisarzowi grodzkiemu chęcińskiemu, z którym żyła w separacji, a razem z Katarzyną Gręboszowską była współzałożycielką klasztoru klarysek w Chęcinach .

_____

STAROCHĘCINY

11 09 2011 r.

Sesja popularno-naukowa pt.

Imieniny Stefana Bidzińskiego, fundatora kościoła parafialnego

Kościół p.w. św. Stanisława w Starochęcinach


Organizator

Parafia p.w. św. Stanisława w Starochęcinach, Dariusz Kalina p.o.kierownika OT NID  w Kielcach

tekst utworzył i zamieścił
Dariusz Kalina
OT NID
Kielce

Przewidywany przebieg wydarzeń:

godzina 10.00 - Msza Święta w intencji fundatora parafii i kościoła, Mikołaja Sieciesławowicza z rodu Odrowążów, królów polskich, dobrodziejów kościołów, oraz Stefana Bidzińskiego, fundatora murowanej świątyni.

godzina 10.45 - Kościół parafialny p.w. św. Stanisława w Starochęcinach – przygotowane przez Dariusza Kalinę z OT NID w Kielcach

Barokowy kościół pod wezwaniem św. Stanisława w Starochęcinach to jedna z ciekawszych budowli na terenie województwa świętokrzyskiego, utrzymana w stylu tzw. ,,baroku warszawskiego’’. Jak czytamy w Katalogu Sztuki (powiat kielecki), fundacja kościoła niewykluczone, że z zamiarem uczynienia z niej kaplicy grobowej fundatora, miała miejsce w latach 1680-1690, ostatecznie ukończono kościół w 1718 r. Projekt budowli na podstawie formalnych analogii przypisuje się Tylmanowi z Gameren…- co na to fakty?

Okres urzędowania starosty chęcińskiego Stefana Bidzińskiego (21 I 1665 – 4 IV 1703 r.) to okres stabilizacji w życiu społecznym, kulturalnym i gospodarczym Chęcin. Prowadzone zostały prace budowlane przy klasztorze klarysek, franciszkanów, ale również przy zespole dworskim w Podzamczu koło Chęcin. Obecnie prowadzone są badania archeologiczne przy tym, jak się okazało, niezwykle ciekawym obiekcie...

Kim był Stefan Bidziński?

Według autorów spisów Urzędników województwa sandomierskiego XVI-XVIII w. (K. Chłaapowskiego i A. Falniowskiej-Gradowskiej, pod red. A. Gąsiorowskiego, Kórnik 1993), Stefanów Bidzińskich herbu Janina w drugiej połowie XVII stulecia było dwóch. Jeden z nich, syn Marka, był stolnikiem sandomierskim (1662-1665), łowczym wielki koronnym (1697) i starostą chęcińskim.Uzyskał 4 IV 1703 r. zgodę na cesję na rzecz Michała Tymińskiego, którego testamentem spisanym w Szańcu jesienią 1703 r., zrobił egzekutorem swojego testamentu. Zmarł w 1703 roku i pochowany jest zapewne w Bidzinach.

Drugi Stefan Bidziński był synem Jana oraz Zuzanny Chyckiej, rotmistrzem wojsk na Ukrainie (1668), strażnikiem wielkim koronnym (1670-1680), wysławił się dzielnością żołnierską i niepospolitymi zdolnościami wodzowskimi, wzięty do niewoli pod Korsuniem, oswobodzony walczył dalej pod Beresteczkiem (1651), a w bitwie pod Wojniczem ocalił życie hetmanowi Lanckorońskiemu (1655), a Janowi Sobieskiemu pod Cudnowem. W 1672 r. walczył z Tatarami pod Komarnem i przyczynił się do zwycięstwa chocimskiego. Zmarł w 1704 roku.

W tym świetle mocno zastanowić się należy nad przekazaną przez Stronczyńskiego informacją o dworze w Podzamczu i legendą o niewoli arabskiej Stefana Bidzińskiego: Mieszkał tu pomiędzy innymi Bliziński, o którym niesie miejscowe podanie, że będąc wzięty w niewolę turecką za panowania Jana III i tam wraz z jakimś Arabem podobnież niewolnikiem do paszenia koni użyty, namówił Araba do ucieczki z sobą i z nim razem: po gwiazdach się jedynie kierując do Polski się dostał. Wkrótce jednak po przybyciu do Chęcin wierny jego drogi towarzysz, umarł, koń także na którym Bliziński z niewoli się wydobył, długą fatygą znużony zdechł, obudwom tedy kazał na podzamczu usypać mogiły jednemu z ziemi a drugiemu ze 100 korcy owsa, kopce te do dziś dnia są widoczne…

Na spotkanie poświęcone dziedzictwu narodowemu na terenie wsi Starochęciny – serdecznie zapraszamy. Będzie to milowy kamień w poznawaniu dziejów Ziemi Chęcińskiej…

 

______

Włoszczowa

 

Konferencja popularno – naukowa

„Zabytki nieruchome powiatu włoszczowskiego”- pod takim tytułem, w dniu 20 kwietnia 2011 roku w Domu Kultury we Włoszczowie, w ramach programu „Na włoszczowskich drogach historii” odbyła się konferencja popularno – naukowa.

Organizatorami spotkania byli: Włoszczowskie Towarzystwo Historyczne, Narodowy Instytut Dziedzictwa Oddział Terenowy w Kielcach, Starosta Włoszczowski – Zbigniew Matyśkiewicz, Wójt Gminy Krasocin – Ireneusz Gliściński oraz Burmistrz Gminy Włoszczowa – Bartłomiej Dorywalski.

Konferencja rozpoczęła się wystąpieniem Starosty Włoszczowskiego – Zbigniewa Matyśkiewicza. Następnie prezentację założeń programu „Na włoszczowskich drogach historii” przedstawił Grzegorz Dąbrowski z Włoszczowskiego Towarzystwa Historycznego.

Zaproszeni goście mieli okazję posłuchać interesujących wykładów na następujące tematy:

  • Budowa geologiczna terenu powiatu włoszczowskiego – Tomasza Gogołka z Uniwersytetu Warszawskiego;
  • Pogańskie sanktuarium w Dobrzeszowie – Jarosława Fiałkowskiego z Uniwersytetu Humanistyczno – Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach;
  • Powstanie i rozwój sieci parafialnej na terenie archidiakonatu kurzelowskiego – ks. Daniela Wojciechowskiego z Kurzelowa;
  • Miasto Włoszczowa z zamkiem – Dariusza Kaliny z Narodowego Instytutu Dziedzictwa Oddziału Terenowego w Kielcach;
  • Powiat włoszczowski na historycznych mapach – Adama Malickiego z Kielc (referat w zastępstwie wygłosił Dariusz Kalina);
  • Wojenne straty dzwonów w powiecie włoszczowskim – Tomasza Łuczaka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Dariusza Kaliny z Narodowego Instytutu Dziedzictwa Oddziału Terenowego w Kielcach;
  • Żydzi w historii miasta Włoszczowy i zachowane ślady ich obecności – Edyty Gawron z Katedry Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego;
  • Zabytki nieruchome Ziemi Włoszczowskiej – Romana Mirowskiego z Kielc.

Spotkanie zakończyło się otwarciem wystawy pod tytułem „Polskie Jarmarki” autorstwa D. Kaliny, R. Mirowskiego i E. Traczyńskiego, a przygotowanej przez Panią Marię Dudkiewicz i pracowników Domu Kultury we Włoszczowie.